kasa
 
Znów posypały się artykuły na temat rynku ochrony i wpływu, jaki na niego ma wywrzeć uszczelnienie przepisów o płacy minimalnej. Przykładem jest ten artykuł, w którym wspomniano także o liście PSPO do MRPiPS. Wielkie poruszenie wywołały tzw. „listy wstydu” opublikowane przez związki pracodawców i pracowników.
Jednak w przypadku samych zainteresowanych, czyli pracowników ochrony pracujących za wynagrodzenie poniżej płacy minimalnej, to dziwię się, że tak ich to nagle poruszyło, bo na stronie ochronazamniejnizminimum.pspo.eu , która funkcjonuje już dłuższy czas i służy właśnie do tego, tak ochoczo nie wpisują obiektów, które płacą ochronie poniżej płacy minimalnej.
Ale nie o tym tutaj.
Czytam sobie artykuły i komentarze do nich o tym, jak to wprowadzenie minimalnego wynagrodzenia dla umów zlecenia wpłynie na rynek ochrony i nie mogę się nadziwić, jak niektórzy kompletnie nie rozumieją relacji rynkowych. Dlatego pozwalam sobie odrobinę objaśnić, na czym to polega i kto jest winny tak niskim stawkom.
 

Struktura relacji

 
W strukturze relacji rynku usług na samym dole jest pracownik. Nad nim jest pośrednik – wykonawca, a więc pracodawca pracownika (mimo że faktycznie nie jest pracodawcą tylko zleceniodawcą) – w tym przypadku firma ochrony. Nad wykonawcą jest  zamawiający usługę – klient firmy ochrony. Nad zamawiającym usługę jest jeszcze właściciel, czyli w przypadku sektora publicznego skarb państwa lub samorząd, a w przypadku sektora prywatnego akcjonariusze lub udziałowcy. A na samej górze pewną rolę pełni ustawodawca.
 

Pracownicy

 
Jako że ostatecznie to pracownicy wykonują usługę, to oni w pewnym zakresie są odpowiedzialni za rynkowe stawki, za jakie pracuje się w ochronie. Dlaczego nie ma w ochronie (a jeśli są, to stanowią niewiele znaczący margines) stawek w wysokości 1 PLN/h? Bo żaden (a przynajmniej prawie żaden) pracownik nie zgodzi się za tyle pracować i tym samym firma za taką stawkę nie będzie w stanie wykonać usługi. Ale za 5 lub 6 PLN/h już niektórzy się godzą. A skoro się godzą, czyli można znaleźć pracowników za taką stawkę, jest to stawka wyjściowa. I choć zapewne wszyscy, którzy za takie stawki pracują woleliby pracować za stawki wyższe, to jednak odmowa podjęcia pracy za takie wynagrodzenie, jakie oferuje firma, wiąże się z bezrobociem, bo na to miejsce znajdzie się ktoś, kto wobec braku alternatywy się zgodzi za taką stawkę pracować. Z różnych przyczyn. Czasami życie do tego zmusza, a czasami człowiek nie wie, ile jest warta jego praca. Ale dopóki takich osób nie zabraknie, pracodawcy nie mają powodu, aby te najniższe stawki podnieść.
 

Wykonawcy

 
Wpływ wykonawcy, czyli pośrednika na rynkowe stawki wynagrodzeń jest jeszcze większy, bo ostatecznie to oni oferują stawki zarówno klientom, jak i pracownikom. Wykonawca – pracodawca również podobnie jak pracownik chciałby zarobić jak najwięcej, a więc jak najwięcej dostać od klienta i jak najmniej ponieść kosztów (w tym jak najmniej zapłacić pracownikom), co wydaje się być normalne. W związku z tym wykonawca usługi, w której nie ma miejsca na innowacyjność (dotyczy to głównie zamówień udzielanych po przetargach, które zostały dokładnie zaplanowane i zorganizowane przez zamawiającego) ma w oferowanych klientom stawkach widełki. Może zaoferować minimum tyle, za ile uda mu się znaleźć pracowników do realizacji usługi, utrzymać firmę i osiągnąć jakikolwiek zysk, a maksimum tyle, aby było mniej, niż zaoferuje konkurencja. Z reguły te widełki są bardzo małe. Stawka poniżej widełek spowoduje, że firma co prawda wygra przetarg, ale nie będzie w stanie wykonać usługi. A więc straci wadium lub zapłaci karę umowną. Natomiast oferta ze stawką powyżej widełek spowoduje, że przetarg wygra konkurencja, a ta firma będzie mogła się tylko oblizać.
 

Zamawiający

 
Rolą zamawiającego usługę – klienta firmy ochrony jest zamówić usługę tanią i dobrą. Oczywiście nikt nie zamawia 2 na raz, więc w przetargu (lub w innej procedurze wyboru oferty) wyważa się, co dla zamawiającego jest w jakim stopniu ważne. A więc zamawiający określa, jakie wymogi wykonawca ma spełnić i spośród złożonych ofert spełniających wymogi wybiera najtańszą. Nie może wybrać droższej (pomijam patologie), bo ma nad sobą akcjonariuszy/udziałowców, którzy domagają się maksymalizacji zysków (jeśli jest to sektor prywatny), lub CBA, które może mu zarzucić niegospodarność (jeśli jest to sektor publiczny). Problem jest jednak w tym, jakie zamawiający określi wymogi. Jeśli np. nie oczekuje, że pracownicy będą wykonywać określoną pracę (z określonymi obowiązkami), w wyznaczonym czasie i miejscu oraz, nadzorem/kierownictwem wykonawcy i za wynagrodzeniem (czyli konkretnie nie oczekuje etatowych pracowników), to prawdopodobnie nie oczekuje żadnej jakości ochrony, a co najwyżej kar umownych za „nienależyte wykonanie usługi” przez wykonawcę, który później odbije te kary na pracownikach. Inna rzecz, że wymaganie zatrudnienia na etat stało się tzw. „klauzulą społeczną” (a więc swego rodzaju objawem dobroduszności zamawiającego), a nie egzekucją obowiązującego prawa.
Druga sprawa, że zamawiający mają na to zamówienie zazwyczaj przewidziany budżet. I jeśli już w tym budżecie przewidziane jest, że pracownicy będą zarabiać poniżej płacy minimalnej, to jest to typowe tworzenie patologii, za którą odpowiada właśnie zamawiający usługę. Przykład mamy tutaj.
 
Nadleśnictwo Kliniska (woj. zachodniopomorskie) podlegające pod resort środowiska rozpisało przetarg na usługi ochrony mienia. Wystartowały trzy firmy. Certus Security zaproponowała 10 zł netto za godzinę pracy ochroniarza, Gustaw Gemini - 10,70 zł, Konsalnet - 12,50. W dokumencie z 15 lutego czytamy, że "cena zaoferowana w ramach oferty najkorzystniejszej przekracza kwotę, jaką zamawiający zamierza przeznaczyć na sfinansowanie zamówienia". Przetarg został unieważniony.
 
Jak widać, najtańsza oferta to 10 PLN/h, a więc pomijając nawet marżę wykonawcy jest to poniżej minimalnego wynagrodzenia. Mimo to nawet taka oferta okazała się zbyt droga, bo zamawiający nie przeznaczył na to zamówienie tyle pieniędzy.
Na szczęście znaczy to tylko tyle, że w tej sytuacji obiekt tego zamawiającego nie będzie chroniony, chyba że zamawiający się zastanowi i stwierdzi, że jednak ochrona jest mu potrzebna choćby i za większe pieniądze, niż przewidział lub też z mniejszym stanem osobowym. Na szczęście nie oznacza to, że ten zamawiający może zmusić któregokolwiek wykonawcę do świadczenia usługi za cenę niższą, niż ten zaoferował w przetargu. Tak więc kwota, którą przeznaczył zamawiający w swoim budżecie nie jest wiążąca dla wykonawcy. Ostatecznie to wykonawca decyduje, za ile podejmie się świadczenia usługi.
 

Właściciel

 
Z właścicielem klienta jest sprawa trochę trudniejsza. Ten oczekuje tylko zysku (sektor prywatny) lub „oszczędności” (sektor publiczny), ewentualnie także pewnych celów politycznych. Ale w żaden sposób nie odpowiada za nadużycia w tej sprawie. Jeżeli zdaniem właściciela (czyli większości udziałowców lub akcjonariuszy, albo nadzorującej zamawiającego jednostki budżetowej) zamawiający może wydawać mniej, niż wydaje (choćby za cenę łamania prawa), to zarząd takiego podmiotu można zmusić do cięcia kosztów lub też wymienić na taki, który będzie mniej wydawał. I za to właściciel w żaden sposób nie odpowie.
 

Ustawodawca

 
Nad tą całą strukturą stoi ustawodawca, którego zadaniem jest dbać o to, aby w tych relacjach nie dochodziło do nadużyć. Tzn ma m.in. chronić pracowników przed wyzyskiem określając minimalne wynagrodzenie, którego po prostu nie wolno naruszać. Ma także regulować relacje między wykonawcą, a zamawiającym poprzez chociażby odpowiednie uregulowania kodeksu cywilnego, czy prawo zamówień publicznych. Rolą ustawodawcy jest także ochrona zamawiających przed skutkami np. zmowy cenowej wykonawców. Dlatego jeśli ustawodawca np. utrudnia omijanie minimalnego wynagrodzenie poprzez poszerzenie zakresu jego stosowania o umowy zlecenia, to jest to jak najbardziej jego zadaniem, chociaż moim zdaniem powinien się skupić na egzekwowaniu prawa pracy, czyli utrudnianiu stosowania umów cywilnoprawnych tam, gdzie są spełnione znamiona stosunku pracy. Wówczas problem stawek poniżej minimalnego wynagrodzenia sam by się rozwiązał.
 

Skutki uszczelnienia minimalnego wynagrodzenia

 
Część komentatorów twierdzi, że skutkiem wprowadzenia minimalnej stawki dla umów zlecenia będzie koniec branży ochrony, bo nikt nie będzie chciał płacić 12 PLN za godzinę pracy pracownika ochrony. Otóż nic bardziej mylnego. Tam, gdzie ochrona jest faktycznie potrzebna, to ona będzie i zamawiający zapłaci za nią dokładnie tyle, ile zaoferuje najtańszy oferent. Będzie tu działać mechanizm, jak opisałem powyżej na przykładzie Nadleśnictwa Kliniska. Jeśli natomiast zamawiającego nie stać na minimalne wynagrodzenia dla ochroniarza, to będzie on musiał zastanowić się, czy faktycznie ochrona jest mu potrzebna i czy faktycznie akurat w takim zakresie. Może będzie musiał poszukać tańszych rozwiązań na zabezpieczenie swojego obiektu, niż to, czego oczekiwał w przetargu, a to już duży krok w kierunku cywilizacji branży ochrony.
 
To wszystko oczywiście pod warunkiem, że przepisy o minimalnym wynagrodzeniu dla umów zlecenia będą na tyle skuteczne, że nie da się ich obejść, w co osobiście nie wierzę. W przeciwnym razie stawki wynagrodzeń w ogóle nie wzrosną, bo płaca minimalna nadal będzie omijana. A jeśli będzie omijana przez chociażby jedną firmę, to właśnie ta firma będzie wygrywać przetargi i dyktować warunki na rynku. Z pewnością za nią pójdą kolejne firmy, a nowe przepisy spowodują tylko konieczność produkcji kolejnych kilogramów makulatury.

Udostepnij post na:

Submit to FacebookSubmit to Google PlusSubmit to TwitterSubmit to LinkedIn

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Komentarze   

+2 #1 flondra 2016-04-13 17:53
niech dalej ludzie robią za 5 zł, sami sobie są winni a później wielki płacz
Cytować | Zgłoś administratorowi

Zobacz wszystko od:

Tomasz Pieńkowski

Więcej artykułów tego autora

Nowe wpisy

Otrzymasz informację o każdym nowym artykule który ukaże się na blogu.

Ostatnie komentarze

  • zbój 11.12.2017 13:47
    Hary napisał " Poza tym specjalna ochrona prawna jest tylko podczas ujęcia na gorącym uczynku albo w ...

    Czytaj więcej...

     
  • zbój 10.12.2017 13:46
    Szczególnie koledze polecam ponieważ przedstawiono wiele argumentów za i przeciw, ostatecznie w razie ...

    Czytaj więcej...

     
  • zbój 10.12.2017 13:23
    Polecam lekturę tego co na blogu. Dodatkowo poczytać to co prawo dedykuje KPO. A w pierwszej kolejności ...

    Czytaj więcej...

     
  • Arek 09.12.2017 20:24
    Spieram się z kolegą o to czy kwalifikowany pracownik ochrony fizycznej może użyć śpb w które nie ...

    Czytaj więcej...

     
  • Hary 09.12.2017 07:12
    Wyryfkowa kontrola bo taki iest regulamin haha ha. Ze mną jeden taki w Bydgoszczy próbował. Doszło ...

    Czytaj więcej...