pomoc4
 
Po opublikowaniu listu PSPO do MRPiPS rozwinęła się dyskusja w różnych miejscach, gdzie został on udostępniony. Padły różne argumenty różnych stron odnośnie wprowadzenia minimalnego wynagrodzenia za pracę dla umów zleceń. Do kilku z nich pozwalam sobie odnieść się tutaj, ponieważ dyskusje toczą się w różnych miejscach.
 

Vacatio legis

 
Padł taki argument, że minimalne wynagrodzenie należałoby wprowadzić z zachowaniem vacatio legis, czyli z opóźnieniem o kilka miesięcy od uchwalenia ustawy po to, aby uczestnicy rynku mieli czas się przygotować do nowej sytuacji.
Miałoby to uzasadnienie, gdyby nie dwa fakty. Otóż po pierwsze ustawa o płacy minimalnej została uchwalona w dniu 10.10.2002. A więc obowiązuje już ponad 13 lat. I przez ten czas należało działalność prowadzić w taki sposób, aby pracownikom zapewnić wynagrodzenie nie niższe, niż ustawowe minimum. Kto tego nie zrobił, SAM JEST SOBIE WINIEN. 13 lat to czas wystarczający. Przez ten czas przepisy o minimalnym wynagrodzeniu za pracę istniały i były po prostu omijane, czy wręcz łamane. Za cichym przyzwoleniem władzy, która nie bardzo chciała w tym procederze przeszkadzać (i nie mam na myśli konkretnej opcji politycznej). W tej sytuacji wprowadzenie dodatkowego vacatio legis do ustawy utrudniającej omijanie, czy łamanie przepisów, jest de facto przyzwoleniem na dalsze (w czasie określonym) ich omijanie lub łamanie. Po drugie podnoszony w tej kwestii argument, że pracownicy będą mieli czas na przekwalifikowanie się lub podniesienie kwalifikacji, a pracodawcy na renegocjację kontraktów, jest mało racjonalny. Otóż dostosowanie rynku do nowych regulacji jest procesem długotrwałym i zacznie się dopiero wówczas, kiedy nowe regulacje wejdą w życie. Tzn pracownik zdecyduje się podnieść/zmienić kwalifikacje zazwyczaj dopiero wówczas, kiedy straci aktualną pracę, bo przestanie być opłacalny. Pracodawca (wykonawca usługi) owszem może renegocjować zawarte kontrakty, ale mowa o ustanowieniu przeszkody w omijaniu płacy minimalnej była już kilka lat temu (a kilka miesięcy temu było już o tym bardzo głośno). Był więc czas na dostosowanie ofert do (co prawda nieznanych jeszcze) warunków. Kolejne odroczenie planowanych zmian poskutkuje podpisaniem kolejnych kontraktów nieuwzględniających tych zmian i koniecznością późniejszych ich renegocjacji. Ponadto wiadomym jest, że w dłuższej perspektywie ustawodawca dążyć będzie do wyeliminowania patologii, jaką jest zastępowanie umów o pracę umowami cywilnoprawnymi i już należałoby się do tej zmiany przygotowywać.
Moim zdaniem jedyny powód propozycji ze strony pracodawców, aby zmiany weszły w życie z opóźnieniem, to chęć zdobycia czasu na znalezienie sposobu na ominięcie minimalnego wynagrodzenia w nowych warunkach, bo to faktycznie może chwilę potrwać.
 

Zwolnienia

 
Często pojawia się argument, że podniesienie wynagrodzeń spowoduje zwolnienia tysięcy osób (padają tu różne liczby). I jest to o tyle uzasadnione, że faktycznie tam, gdzie pracownik nie jest potrzebny, a jest tylko dlatego, że jest tani (tańszy niż maszyna), będą redukowane zamówienia. Ale ten proces jest nieunikniony i jak najbardziej słuszny. Nie oznacza to natomiast, że tym zwolnionym ludziom zabraknie miejsc pracy. Nic podobnego. Bo ci, którzy zostaną i będą zarabiać więcej na godzinę, będą też pracować mniej godzin tym samym zostawiając trochę pracy innym.
Pracownicy dozoru w dużej mierze zostaną zastąpieni zabezpieczeniem technicznym. Zwiększy się tym samym popyt na zabezpieczenie techniczne. A to ktoś musi produkować, konserwować i obsługiwać, więc przy tym też trochę miejsc pracy się znajdzie. Chociaż oczywiście będzie to wymagało od ludzi przekwalifikowania się.
Ponadto wszędzie, w każdym społeczeństwie jest tak, że wzrost realnych wynagrodzeń powoduje wzrost konsumpcji, a więc także wzrost popytu na towary i usługi. To też powoduje wzrost zatrudnienia w przemyśle i handlu.
 

Niesprawiedliwość

 
Niektórzy twierdzą, że wprowadzenie minimalnego wynagrodzenia na poziomie 12 pln/h spowoduje zrównanie wynagrodzeń wszystkich, którzy aktualnie otrzymują wynagrodzenie poniżej tej wartości. Tzn, ten, którego pracę aktualnie rynek wycenia na 5 pln do stanie 12 pln, a ten, którego pracę rynek wycenia na 10 pln (bo ma np. wyższe kwalifikacje) również dostanie tyle samo. Nic bardziej mylnego. Ustalona stawka 12 pln/h ma być stawką MINIMALNĄ, a nie JEDNOLITĄ. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby pracownik wykwalifikowany zarabiał więcej. Płaca minimalna jest po to, aby praca najmniej wymagająca była opłacana tą właśnie kwotą. Siłą rzeczy praca bardziej wymagająca będzie przez rynek wyceniana wyżej, aby pracodawcy mogli znaleźć wykwalifikowanych pracowników. Na pewno by ich nie znaleźli, gdyby nie opłacało się zdobywać kwalifikacji.
Nie jest też prawdą, że zamawiający usługę nie zapłacą więcej, niż minimalne wynagrodzenie za pracownika wykwalifikowanego. Jeśli pracownik jest im faktycznie potrzebny, to zapłacą dokładnie tyle, ile zażąda najtańszy oferent. A najtańszy oferent zażąda tyle, na ile będzie mógł sobie pozwolić mając na uwadze konieczność znalezienia do realizacji zlecenia pracowników posiadających właściwe kwalifikacje.
 

Ingerowanie w rynek

 
Padł też taki argument, że wysokość wynagrodzeń powinien regulować rynek, a nie ustawa, bo to narusza zasady zdrowej gospodarki. I takie argumenty lubię, bo z tym akurat się zgadzam. Z jednym wszak zastrzeżeniem. Otóż nie dotyczy to wynagrodzenia minimalnego. To akurat powinno być zagwarantowane ustawą. A to dlatego, że pracownik, który ewentualnie miałby owo minimalne wynagrodzenie za pracę otrzymywać, jest na rynku zbyt słaby, aby walczyć o jego wysokość. Dlatego jego wynagrodzenie powinno być gwarantowane przez ustawę. Tylko że gwarantowane skutecznie, a nie tak, jak dotychczas. Ponadto należy wskazać, że akurat płaca minimalna jest bardzo ważnym wskaźnikiem ekonomicznym w różnych dziedzinach, więc nie jest to bez znaczenia, czy istnieje ona faktycznie, czy tylko na papierze. W pozostałym zakresie wynagrodzenia faktycznie powinien regulować rynek. Z tym się zgadzam.
 

Omijanie płacy minimalnej

 
Na koniec jeszcze rzecz najważniejsza. Otóż – jak wiadomo – minimalne wynagrodzenie za pracę jest domeną prawa pracy i z zasady nie powinno być stosowane w prawie cywilnym. Budzi to uzasadnione zastrzeżenia różnych grup społecznych (głównie pracodawców). Jednak należy zwrócić uwagę, z jakiego powodu taka ingerencja w swobodę zawierania umów, będącą domeną prawa cywilnego, ma miejsce. A tym powodem jest właśnie ingerencja elementów prawa cywilnego (czyli umów cywilnoprawnych) w obszar prawa pracy. Gdyby nie zastępowano umów o pracę umowami cywilnoprawnymi, taka ingerencja nie byłaby potrzebna. Ale skoro już jest, to bardzo ważne jest, aby wprowadzić mechanizmy zabezpieczające przed omijaniem tych przepisów, co w obszarze prawa cywilnego jest trudne (a moim zdaniem wręcz nierealne). Jeśli jednak uda się choćby częściowo zabezpieczyć minimalne wynagrodzenie za pracę przed jego omijaniem, będzie to duży krok ku normalności. Podtrzymuję jednak swoje stanowisko wyrażone tutaj, że ochrona obiektu, to praca spełniająca kryteria stosunku pracy i żadne zlecenia (choćby i na wniosek pracownika) nie mają prawa mieć miejsca, co jasno wynika z art. 22.kp.
 
 
P.S. Ponieważ zapewne artykuł ten zostanie udostępniony w różnych miejscach, proszę aby ewentualne komentarze były zamieszczane u źródła, czyli tutaj pod artykułem, bo inaczej dyskusja się rozmywa i ciężko za nią nadążyć.

Udostepnij post na:

Submit to FacebookSubmit to Google PlusSubmit to TwitterSubmit to LinkedIn

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Komentarze   

-1 #3 Tomasz.Pienkowski 2016-03-01 08:51
W artykule odniosłem się do aktualnej sytuacji oraz debaty publicznej wobec wprowadzenia takowych rozwiązań. I podtrzymuję to, co napisałem. Komentator choć - jak widać - zdanie ma odmienne, to właściwie żadnym argumentem nie podważył mojego zdania. A więc trudno mi się do tego odnieść. Zdanie odmienne szanuję, ale dyskusję podejmę tylko z argumentami. Same opinie o działalności PSPO i o własnych wybitnych kwalifikacjach nie są dla mnie podstawą do dyskusji.
Cytować | Zgłoś administratorowi
-1 #2 Tomasz.Pienkowski 2016-03-01 08:51
Przyszedł gość na bloga, zaczepił, zarzucił niecne intencje i posunięcia (które swoją drogą sam stosuje u siebie) i wrzucił autoreklamę. Ale ok, Dopóki nie ma klasycznego trollingu, nie wycinam, bo nie ma takiej potrzeby. Nawet autoreklama mi specjalnie nie przeszkadza.
Z artykułu zrozumiałem (choć nie bez trudu), że autor jest przeciwny uszczelnieniu przepisów o minimalnym wynagrodzeniu, bo chciałby, aby te osoby, które aktualnie pracują w "ochronie" (a właściwie w dozorze), pozostały w tej branży, bo inaczej zwiększy się poziom bezrobocia. No cóż. Minimalne wynagrodzenie nie ja wymyśliłem, nie ja wymyśliłem też koncepcję jego uszczelnienia (poprzez wprowadzenie go w obszar umów cywilnoprawnych).
Cytować | Zgłoś administratorowi
+1 #1 momo 2016-03-01 08:50
Mi jakoś bliżej do stanowiska PSPO, choć stanowisko Pana Grzegorza też jest ciekawe. Powala mnie za to skromność Pana Grzegorza, ale ja jestem zwykłym "cieciem" i nie mnie się mierzyć z autorami.
Cytować | Zgłoś administratorowi

Zobacz wszystko od:

Tomasz Pieńkowski

Więcej artykułów tego autora

Nowe wpisy

Otrzymasz informację o każdym nowym artykule który ukaże się na blogu.

Ostatnie komentarze

  • zbój 11.12.2017 13:47
    Hary napisał " Poza tym specjalna ochrona prawna jest tylko podczas ujęcia na gorącym uczynku albo w ...

    Czytaj więcej...

     
  • zbój 10.12.2017 13:46
    Szczególnie koledze polecam ponieważ przedstawiono wiele argumentów za i przeciw, ostatecznie w razie ...

    Czytaj więcej...

     
  • zbój 10.12.2017 13:23
    Polecam lekturę tego co na blogu. Dodatkowo poczytać to co prawo dedykuje KPO. A w pierwszej kolejności ...

    Czytaj więcej...

     
  • Arek 09.12.2017 20:24
    Spieram się z kolegą o to czy kwalifikowany pracownik ochrony fizycznej może użyć śpb w które nie ...

    Czytaj więcej...

     
  • Hary 09.12.2017 07:12
    Wyryfkowa kontrola bo taki iest regulamin haha ha. Ze mną jeden taki w Bydgoszczy próbował. Doszło ...

    Czytaj więcej...