dlonie2
 
Kilka zdań komentarza do informacji o Walnym Zebraniu Członków PSPO 20.02.2016.
 
Ponieważ w różnych miejscach pojawiły się różne – niekoniecznie mądre – komentarze, z których część nawet może zasługuje na uwagę, pozwalam sobie kilka rzeczy dodać.
 

Liczba członków PSPO

 
Otóż w dniu Walnego Zebrania Członków PSPO odbyło się również zebranie Zarządu Głównego PSPO, na którym to zebraniu zostali przyjęci nowi członkowie. Tym samym liczba członków PSPO przekroczyła 50. Wyprzedzając komentarze, że jak na 2 lata działalności to niewiele, informuję, że każdy, kto tylko chciał i złożył stosowne dokumenty, został przyjęty. I nikt, kto będąc członkiem PSPO wywiązywał się z podstawowych obowiązków członka, nie został z niego wykluczony. Tak więc myślę, że nie przesadzę jeśli napiszę, że każdy, kto chce być w PSPO, jest w nim. A że liczba nie powala, to jest fakt, ale nie mam na to wpływu.
 

Działalność PSPO

 
Padł taki komentarz z pytaniem, ile razy PSPO interweniowało w sprawach osób niebędących członkami PSPO. Odpowiadam. Pomijając takie sprawy, w których interwencja ograniczała się do zdobycia informacji publicznej mającej na celu dogłębne wyjaśnienie jakiegoś zdarzenia, interwencji jako – takiej w sprawach osób spoza grona PSPO nie podejmowaliśmy. A to z tego powodu, że PSPO może interweniować w sprawach konkretnych osób tylko wówczas, kiedy osoby zainteresowane sobie tego życzą. I zasadniczo – co wydaje się być normalne – jak ktoś zwraca się o pomoc do PSPO, to składa również deklarację członkowską i tym samym staje się jego członkiem. Nabywa uprawnienia, ale też obowiązki członka PSPO. Nie zdarzyło się jeszcze, żeby ktoś zwrócił się do PSPO o pomoc w konkretnej sprawie i nie złożyć deklaracji członkowskiej. Tak więc na zadane pytanie odpowiedź brzmi – 0. Natomiast co do skuteczności interwencji, które podejmowaliśmy, to za wcześnie jest aby je oceniać. Ewentualne efekty dopiero przyjdą. Jednak na pewno dotychczasowe interwencje nie będą tak skuteczne, jak mogłyby być gdyby nie ograniczenia, które mamy. Z całą pewnością moglibyśmy częściej i skuteczniej interweniować, gdybyśmy mieli już uruchomiony projekt – Pomoc prawna. Ale nie jest on jeszcze uruchomiony, bo nie ma na to środków, a te są niezbędne. W związku z tym działamy w takich warunkach, jakie mamy.
Zasadniczo działalność statutowa PSPO skierowana jest do ogółu pracowników ochrony. Jednak naturalnym wydaje się, że członkowie PSPO, którzy oprócz oczekiwać wobec Stowarzyszenia cokolwiek do niego wnoszą, są w większości projektów traktowani na preferencyjnych warunkach. I tak też zostanie.
 

Budżet

 
Padł również zarzut, że PSPO wydało w roku 2015 prawie tyle, ile miało przychodów.  Pomijając fakt, że zarzut ten jest mało poważny, wyjaśniam, co następuje.
Otóż większość wydatków, które ponieśliśmy, to tzw wydatki stałe. Takie, które ponosimy i będziemy ponosić w określonej wysokości i nie mamy na to wpływu. Głównie to usługi księgowe, z których zgodnie z prawem musimy korzystać. A ponieważ nasze przychody nie wystarczały na pokrycie tych wydatków, wspomagaliśmy się darowiznami przekazywanymi PSPO właśnie na ten cel przez członków PSPO. Tylko że te darowizny nie wynikały z tego, że ktoś miał za dużo, ale z tego, że trzeba było opłacić rachunki. Tak więc trudno żeby był ich nadmiar.
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Edycja

 
Zapomniałem jeszcze dodać jedną rzecz. Wyjaśnię jeszcze, dlaczego na jednym ze zdjęć niektórzy z uczestników WZC mają podparte głowy, bo i to zaczęło przeszkadzać dyżurnym komentatorom.
Otóż jakkolwiek nie wydawałoby się to dziwne, PSPO jest grupą ludzi z całego kraju i pracujących zawodowo. Z całego kraju tzn od północno - zachodniego krańca do krańca południowo - wschodniego. Tak więc niektórzy na WZC byli po nocnej służbie, a niektórzy byli po nocnej podróży. Tak więc niektórzy mogli po prostu być zmęczeni. Faktem jest, że akurat do zdjęcia można było przyjąć bardziej reprezentatywną pozycję, aby na zdjęciu lepiej wypaść. Jednak nie był to najważniejszy cel WZC, jak również nie jest to najważniejszy cel PSPO.
 
Jeszcze tak przy okazji pracy zawodowej. Ponieważ jeden z dyżurnych komentatorów swojego czasu po - jak to nazwał - "małej rodzinnej imprezce" (a moim zdaniem po conajmniej kilkudniowym melanżu) był uprzejmy wylać swoje żale i wyrazić dość osobliwe zdanie na ten temat. Stwierdził ów komentator (choć nie dokładnie tymi słowami), że członek stowarzyszenia (w tym przypadku akurat chodziło o PSPO) nie może zarabiać na życie prowadząc własną firmę. Inny zaś zasugerował, że członek stowarzyszenia nie może także pracować w firmie na etacie. Jeszcze ini sugerowali, że członek stowarzyszenia nie może także zarabiać na życie pobierając wynagrodzenie za pracę w stowarzyszeniu. Jednocześnie de facto chyba wszyscy sugerowali, że jak ktoś już jest członkiem stowarzyszenia, to powinien w nim działać dzień i noc i nie mieć prywatnego życia i z tej pracy być rozliczany. Otóż nic bardziej mylnego. Członek stowarzyszenia to taki sam człowiek, jak każdy inny. Może i nawet powinien zarabiać na życie, a dla stowarzyszenia robić dokładnie tyle, ile może.

Udostepnij post na:

Submit to FacebookSubmit to Google PlusSubmit to TwitterSubmit to LinkedIn

Zobacz wszystko od:

Tomasz Pieńkowski

Więcej artykułów tego autora