paragraf5
Pojawiały się na forach głosy, żeby na bazie PSPO zbudować partię polityczną, a także takie namawiające mnie osobiście do zajęcia się działalnością polityczną. Tym wpisem postaram się wyjaśnić, dlaczego nie jestem tym zainteresowany. Tworzenie partii na bazie PSPO (z takim poparciem, jakie mamy), pozostawiam bez komentarza.
Polityka to sztuka kompromisów i poświęceń. Szczególnie w tzw. demokracji. Postawcie się w roli potencjalnego kandydata na posła.
 

Zbieranie podpisów

Aby uprawiać politykę, najpierw trzeba wygrać wybory. A więc na początek zbieranie podpisów. Ciężka, żmudna i dosyć kosztowna praca. Ale do zrobienia. Następnie komitet wyborczy. Jeśli nie jesteśmy w żadnej partii, to najwyższy czas rozważyć przyłączenie się do którejś. W pojedynkę wiele nie zdziałamy. Ale jeśli chodzi o samo dostanie się do sejmu oraz poparcie co lepszych rozwiązań, to można i w pojedynkę. Tym niemniej praktycznym rozwiązaniem jest partia. Wybór partii (jeśli nie zakładamy własnej) nigdy nie jest łatwy. Ponieważ wybiera się partię z konkretnym programem, konkretnymi władzami, konkretnymi ludźmi, o konkretnych poglądach i z konkretnym elektoratem. I to wszystko w pakiecie, albo wcale.
 

Lista

Nadszedł czas, aby zostać wpisanym na listę. To de facto jest do zrobienia, jeśli tylko sobą coś reprezentujemy, ale dostać dobre miejsce na tej liście, które daje realne szanse, to już jest sztuka i wymaga włożenia ogromnej ilości pracy. Nie tylko merytorycznej, ale także strategiczno-politycznej, aby tak się ustawić w partii, żeby dostać dobre miejsce.
 
 

Kampania

Aby liczyć na wygranie wyborów, trzeba wyborców do siebie przekonać. A więc przede wszystkim należy popracować nad tym, aby być rozpoznawalnym. Są na to różne sposoby. Mniej lub bardziej kontrowersyjne. Przeważnie jednak nikt nie staje się rozpoznawalny poprzez swoją ciężką uczciwą pracę. Musi być do tego jakiś bonus. A to jakaś głupia, kontrowersyjna wypowiedź, a to głupie zachowanie, a może wywołanie jakiejś awantury. Coś, co sprawi, że nazwisko to zostanie zapamiętane i znajdzie się znacząca grupa ludzi, która będzie po naszej stronie. No ale żeby ci ludzie, którzy będą po naszej stronie, także na nas zagłosowali, trzeba im naobiecywać. Tak, tak. Ludzie są żądni obietnic. W zasadzie tylko taki człowiek, który coś obieca, ma szanse na sukces w wyborach. To, co zrobimy, jeśli nawet zostanie zauważone, to szybko zostanie zapomniane. Ale to, co obiecamy, nigdy. Jednak przy całej tej kampanii musimy się ściśle trzymać polityki partii. Bo jedna nasza wypowiedź odbiegająca od tej polityki, rzutuje na całą partię i odpycha elektorat. Nie tylko nasz, ale całej partii. Tak więc władze partii nigdy nie dadzą nam wolnej ręki w kampanii.
 

Sądny dzień

Dzień wyborów. No i załóżmy sukces. Sukces, to znaczy zdobyliśmy tyle głosów, że mamy mandat posła. Drugi sukces to taki, że nasza partia jest partią zwycięską. A to oznacza, że ma powiedzmy ok. 25% głosów. I tu zaczynają się kolejne schodki. Trzeba znaleźć koalicjanta. I to spośród partii, które mają odmienną politykę, odmienne poglądy i odmienny elektorat, a w kampanii gryzły się z naszą partią i z nami także. Oczywiście znajdzie się, ale kosztem realizacji programu partii. A już nasze poglądy, nasze zamiary i nasze obietnice odchodzą na dalszy plan.
 

Mandat posła

Sprawowanie mandatu to kolejny problem. Otóż pomijając fakt, że mimo powszechnej opinii w polityce jednak coś się robi, to problem jest takowy, że wszystkim trzeba dogodzić. Głosując nad jakimś przepisem trzeba dogodzić swojej partii, władzom swojej partii, całemu elektoratowi swojej partii, koalicjantowi, elektoratowi koalicjanta, elektoratowi opozycji, a także środowiskom lobbującym reprezentującym różne, a czasem skrajnie różne interesy. Oczywiście wszystkim dogodzić się nie da i na pewno nie we wszystkim. A trzymając się także swoich pierwotnych poglądów i swoich obietnic złożonych wyborcom, sprawa jest jeszcze trudniejsza. Pojawia się dylemat, czy trzymamy się swoich pierwotnych poglądów i odchodzimy z partii rządzącej w opozycję, czy zostajemy w partii rządzącej zastępując swoje zasady, czystym pragmatyzmem. Jak odejdziemy w opozycję, zachowamy honor, swoje zasady, ale będziemy jednostką, której głos (wobec 459 pozostałych) nie będzie nic wart, a wyborcy i tak w następnych wyborach rozliczą nas z niezrealizowanych obietnic. Jeśli pozostaniemy w partii rządzącej, odstawimy na dalszy plan swoje poglądy aby mieć jednak jakikolwiek choćby najmniejszy wpływ na kształtowanie rzeczywistości i - co nie mniej ważne - mieć szansę na wygranie kolejnych wyborów. Bo bez tego nasza przygoda z polityką nie będzie nikomu potrzebna.
 
Ten wpis dedykuję szczególnie tym, którzy tak ochoczo namawiają do rozliczania polityków.

Udostepnij post na:

Submit to FacebookSubmit to Google PlusSubmit to TwitterSubmit to LinkedIn

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Zobacz wszystko od:

Tomasz Pieńkowski

Więcej artykułów tego autora

Nowe wpisy

Otrzymasz informację o każdym nowym artykule który ukaże się na blogu.

Ostatnie komentarze

  • zbój 17.08.2017 09:51
    Czekamy do 1 września 2017r. aktualizacja przepisów Prawo Oświatowe, czyli więcej podmiotów szkolących ...

    Czytaj więcej...

     
  • zbój 15.08.2017 11:54
    lub nie ma tego spokoju bo "można się z nimi pobić" jak kiedyś sztachetami pomiędzy wioskami

    Czytaj więcej...

     
  • zbój 15.08.2017 11:52
    @Ewa Obrażenia zawsze robią wrażenie, prócz "widzenia tego" trzeba zgłaszać a wrzucanie opinii "takich ...

    Czytaj więcej...

     
  • Ewa 14.08.2017 19:05
    Metody pracy ochrony na imprezie.Wyprowadza się delikwenta poza zasięg kamer w czterech na jednego ...

    Czytaj więcej...

     
  • pieskiezycie 09.08.2017 20:27
    ok czyli ten temat wyjaśniony

    Czytaj więcej...