paragraf2
Ciąg dalszy historii z cyklu Kryminalista. Należy czytać po kolei.
 
 
Była jeszcze końcówka lipca 2010. Oprócz pism, które wskazałem w poprzednim odcinku, otrzymałem także najciekawsze – postanowienie Sądu Rejonowego w Raciborzu z dnia 16.7.2010.
Było to postanowienie w przedmiocie rozpoznania mojego zażalenia na postanowienie prokuratora o żądaniu wydania rzeczy i przeszukaniu. Oczywiście sąd nie uwzględnił tegoż zażalenia.
 

Szok

Jednak postanowienie to było szokujące już w samej sentencji. A to dlatego, że:
1. Na to postanowienie prokuratora ja nie złożyłem zażalenia. Zaskarżyłem jedynie (pismem z dnia 25.06.2010) czynności, które Policja wykonała po okazaniu małżonce tegoż postanowienia, ale w żaden sposób nie podważyłem legalności samego postanowienia. A wręcz wyraźnie napisałem, że nie wnoszę o jego uchylenie. Słowo „zażalenie” w tym piśmie ani razu nie padło.
2. Gdybym faktycznie złożył zażalenie na postanowienie prokuratora, miałbym prawo wziąć udział w posiedzeniu, na którym było ono rozpoznawane. O terminie posiedzenia nie zostałem zawiadomiony. Dowiedziałem się o nim z postanowienia, które otrzymałem. Prawomocnego już postanowienia. Później zostanie to wykorzystane przeciwko mnie.
 

Uzasadnienie

Niemniej szokujące było jednak jego uzasadnienie.
1. Sąd był łaskaw stwierdzić, że postanowienie prokuratora było o żądaniu wydania rzeczy i przeszukaniu. Zupełnie jakby prokurator nie uzależnił w nim przeszukania od określonych okoliczności, a mianowicie od mojej odmowy dobrowolnego wydania żądanych ode mnie rzeczy.
2. W związku z powyższym zdaniem sądu sama moja nieobecność upoważniała policjantów do dokonania przeszukania na podstawie posiadanego postanowienia prokuratora (bez zachowania procedur przeszukania bez postanowienia).
3. Sąd był łaskaw stwierdzić, że zażalenie na postanowienie prokuratora złożyłem do sądu w dniu 28.06.2010. W rzeczywistości jednak ani nie złożyłem zażalenia na to postanowienie, ani nie złożyłem żadnego pisma adresowanego do sądu, ani także nigdzie nie złożyłem żadnego pisma datowanego na dzień 28.06.2010.
4. Sąd stwierdził, że przeszukanie (faktycznie przy odrobinie dobrej woli to, czego dokonała Policja w moim mieszkaniu, można nazwać przeszukaniem) było zasadne, celowe i legalne. Zdaniem sądu niezbędną czynnością będzie dokładne zbadanie zawartości twardych dysków osób podejrzanych aby potwierdzić lub ewentualnie wykluczyć ich udział w niniejszej sprawie. I to jest zdecydowane nieporozumienie. Otóż moja małżonka nie była w tej sprawie osobą podejrzaną, a tylko jej komputer zabrano. Podejrzanym byłem ja, zaś czyn dokonany był w miejscu zamieszkania Piotra B., któremu - jak się później dowiedziałem, a sąd zapewne już wiedział - zarzutu jeszcze nie przedstawiono. Nawet gdyby faktycznie ktoś podejrzewał, że czynu dokonano z komputera mojej małżonki i że ja brałem w tym udział, to należałoby w pierwszej kolejności dowodów szukać w miejscu popełnienia przestępstwa, czyli w mieszkaniu Piotra B. W innym przypadku szanse na znalezienie dowodów są bliskie zeru. Przecież tam należało się spodziewać dowodów w sprawie. Zakładając, że znam Piotra B. i współpracuję z nim, oczywistym byłoby podejrzewać, że po dokonaniu rabunku (lub jeśliby się uprzeć – przeszukania) przez Policję w moim mieszkaniu, ostrzegę go, aby ukrył dowody. Sąd powinien wziąć to pod uwagę, ale tak się nie stało. Ponadto niezależnie co znalezionoby w komputerze mojej żony, nie mogło to ani potwierdzić, ani wykluczyć mojego udziału w sprawie. Gdyby znaleziono coś, co świadczyłoby o tym, że z tego komputera dokonano czynu będącego przedmiotem postępowania, świadczyłoby to jedynie, że dokonano go z tego komputera. Nie świadczyłoby natomiast, że czynu dokonałem ja. Gdyby niczego takiego nie znaleziono, to z kolei nie świadczyłoby o tym, że czynu nie dokonałem, bo mógłbym go dokonać z innego komputera. A nawet z uwagi na ok. 400 km odległości między miejscem popełnienia przestępstwa, a miejscem zabrania żonie komputera, niewielkie szanse były, że dowody będą akurat w tym komputerze.
Kolejna sprawa, nie zażądano ode mnie dobrowolnego wydania rzeczy, a to właśnie postanowił prokurator. Gdyby Policja dokonała tej czynności, miałbym szansę wydać swój komputer, który co prawda byłby w sprawie równie niepotrzebny, ale miałby on wówczas znacznie większą wartość dowodową, ponieważ informacje w nim zapisane można byłoby przypisać mnie. Sąd jednak nie zauważył, że tej czynności nie dokonano.
Jeszcze inna rzecz, że sąd nie wyjaśnił, dlaczego badanie twardych dysków osób podejrzanych miało być konieczne. W tej kwestii należałoby zbadać podstawę zarzutu i uzasadnienie postanowienia prokuratora, czego sąd zaniechał. A to był właśnie punkt wyjścia, od którego należałoby zacząć rozpoznanie ewentualnego zażalenia (które – przypominam – nie ja złożyłem).
5. Sąd był uprzejmy stwierdzić na koniec, że wykonane czynności były prawidłowe. Nie bardzo wiem, jak sąd doszedł do tego, że okazanie mojej małżonce odpisu postanowienia adresowanego do mnie, skierowanie do niej żądania, które prokurator postanowił skierować do mnie i zabranie jej komputera zamiast mojego, było prawidłowe, ale wiem natomiast, że takie zdanie w prawomocnym postanowieniu zamknęło mi drogę do dochodzenia swoich praw w tej kwestii. I o to zapewne chodziło.
 

Zawiadomienie o przestępstwie 

Wiedząc już, że ktoś się pode mnie podszywał w internecie, o czym zawiadomiłem prokuratora, nabrałem podejrzeń, że z tym zażaleniem również ktoś się pode mnie podszył. Dlatego wysłałem do prokuratora pismo datowane na dzień 28.07.2010, w którym zawiadomiłem go o tym fakcie (przypomniałem także zawiadomienie o podszywaniu się pode mnie w internecie, w sprawie którego nie otrzymałem jeszcze obowiązkowego postanowienia o wszczęciu lub odmowie wszczęcia postępowania karnego. W tym samym piśmie zmodyfikowałem swój wniosek o wydanie kserokopii akt. Mianowicie poprosiłem o wydanie mi uwierzytelnionych odpisów tych dokumentów, z których wynika, że Policja zanim udała się do mojej małżonki po komputer, najpierw zażądała ode mnie dobrowolnego wydania określonych rzeczy, a ja odmówiłem ich wydania. Bo tak wynikało z postanowienia sądu, który stwierdził, że czynności Policji były zgodne z treścią postanowienia prokuratora. Podejrzewając, że sąd rozpatrywał fałszywe akta, chciałem mieć dowody w dochodzeniu odpowiedzialności za to.
 

Adwokat z urzędu

W podobnym czasie złożyłem do Sądu Rejonowego w Raciborzu wniosek o przydzielenie mi adwokata z urzędu. Wiedziałem już, ze mam przed sobą machinę terroru, która ewidentnie nie zmierza do zgodnych z prawem celów, tylko do wyrządzenia mi krzywdy. Wiedziałem także, że sam z tą machiną nie mam wielkich szans. Oczywiście nie było mnie stać na opłacenie adwokata, bo zarabiałem mniej od niego, a miałem na utrzymaniu dzieci i kredyty do spłacenia. Ponadto wszystko wskazywało na to, że postępowanie zmierza w kierunku zawieszenia mi licencji, co oczywiście skutkowałoby utratą obu moich miejsc pracy. Dlatego skorzystałem z konstytucyjnego prawa do obrońcy z urzędu.
Tylko problem jest w tym, że adwokata z urzędu przydziela sąd i robi to według własnego uznania. Mimo, że Konstytucja gwarantuje adwokata z urzędu każdej osobie, przeciwko której toczy się postępowanie karne, a której nie stać na opłacenie obrońcy, to jednak sąd dowolnie decyduje o tym czy i kiedy obrońcę z urzędu komuś przydzieli. Właściwie w kompetencji sądu leży ocena, czy taką osobę stać na opłacenie adwokata, czy też nie. Ale w moim przypadku było inaczej. Trwało to co prawda ok. 2 miesiące, ale sąd odmówił przydzielenia mi adwokata z urzędu z uwagi na to, że … mam stały dochód. Nadmieniam, że nie ma przepisu, który pozwalałby odmówić przydzielenia adwokata z urzędu podejrzanemu, kiedy jego na opłacenie adwokata nie stać (tego sąd nie podważył) tylko dlatego, że ma on stały dochód. Nie bez znaczenia jest także fakt, że postępowanie ewidentnie zmierzało (a z całą pewnością mogło skutkować) do pozbawienia mnie tego dochodu, więc wcale nie był on taki stały. Jednak postanowienie sądu w tej sprawie było prawomocne i nie przysługiwało mi na nie zażalenie.
 
 

Udostepnij post na:

Submit to FacebookSubmit to Google PlusSubmit to TwitterSubmit to LinkedIn

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Zobacz wszystko od:

Tomasz Pieńkowski

Więcej artykułów tego autora

Nowe wpisy

Otrzymasz informację o każdym nowym artykule który ukaże się na blogu.

Ostatnie komentarze

  • zbój 17.08.2017 09:51
    Czekamy do 1 września 2017r. aktualizacja przepisów Prawo Oświatowe, czyli więcej podmiotów szkolących ...

    Czytaj więcej...

     
  • zbój 15.08.2017 11:54
    lub nie ma tego spokoju bo "można się z nimi pobić" jak kiedyś sztachetami pomiędzy wioskami

    Czytaj więcej...

     
  • zbój 15.08.2017 11:52
    @Ewa Obrażenia zawsze robią wrażenie, prócz "widzenia tego" trzeba zgłaszać a wrzucanie opinii "takich ...

    Czytaj więcej...

     
  • Ewa 14.08.2017 19:05
    Metody pracy ochrony na imprezie.Wyprowadza się delikwenta poza zasięg kamer w czterech na jednego ...

    Czytaj więcej...

     
  • pieskiezycie 09.08.2017 20:27
    ok czyli ten temat wyjaśniony

    Czytaj więcej...