krzyk5

W nocy podczas imprezy studenckiej na terenie Uniwersytetu Technologiczno-Przyrodniczego w Bydgoszczy doszło do tragedii, w wyniku której 16 osób trafiło do szpitala. Jedna osoba zmarła, a dwie są w poważnym stanie. Do zdarzenia doszło w łączniku pomiędzy dwoma budynkami uczelni. Jak to bywa w takich sytuacjach, media jako przyczynę tragedii podają "wybuch zbiorowej paniki". Jak się jednak okazuje, świadkowie tego zdarzenia, w tym między innymi vloger WojciechMan, wskazują na błędy organizacyjne, przeludnienie, tzw. "wąskie gardło" oraz niekompetencję ze strony ochrony. Dlatego też, tym wpisem chciałbym zakwestionować wyroki mediów w tej i podobnych sprawach.

Nierzetelne media

Chociaż termin "panika tłumu" jest powszechnie stosowany w wielu reportażach i relacjach medialnych dotyczących katastrof z udziałem ludzi, to jednak faktyczne przyczyny takich tragedii zwykle tkwią zupełnie gdzie indziej. Toteż mam wątpliwości co do zasadności stosowania tego określenia w tym, jak i wielu innych zdarzeniach związanych z tłumem.
 
Często tragiczne w skutkach zdarzenia masowe tłumaczy się wybuchem paniki, a jednostkom w tłumie zarzuca zachowania irracjonalne i nielogiczne. Paradoksalnie, kiedy dochodzi do tragedii związanej z tłumem, u osób biorących udział w zdarzeniu moglibyśmy zaobserwować m. in. ofiarność czy poświęcenie, rzadziej egoizm i pobudki osobiste. Co więcej, człowiek w momencie zagrożenia zachowuje się całkiem logicznie, a przyczyny tragedii zazwyczaj tkwią zupełnie gdzie indziej, co chciałbym wykazać w poniżym studium przypadków. 

Pożar w Beverly Hills Supper Club, USA, 28 maja 1977r.

Jest trzecim, co do ilości ofiar śmiertelnych pożarem klubu nocnego w historii Stanów Zjednoczonych. W sumie zginęło tam 165 osób, a ponad 200 zostało rannych.
 
Początkowo media i służby podawały, iż ofiary tego pożaru poniosły śmierć w wyniku wybuchu paniki, która spowolniła ewakuację. Jednak liczne wywiady z ocalałymi z tego pożaru oraz dochodzenie w tej sprawie wskazują na coś zupełnie innego.
 
Wg świadków zdarzenia pracownicy oraz goście klubu byli dalecy od jakichkolwiek reakcji panicznych - większość z nich zachowała względny spokój i współpracowała ze sobą. Mimo tego, że personel nie był odpowiednio przeszkolony, a obiekt ten nie posiadał opracowanego wcześniej planu ewakuacji, obsłudze udało się zapanować nad niepokojem tłumu i prowadzić płynną i spokojną ewakuację. Niestety nie wszystkich udało się skutecznie ewakuować, co pierwotnie przypisywano wybuchowi paniki.
 
Jak się okazało w toku śledztwa głównymi przyczynami tej tragedii nie był wybuch paniki, lecz:

  •     przeludnienie - w pomieszczeniu, w którym wybuch pożar przewidzianych było około 700 miejsc dla gości, szacuje się, że w momencie wybuchu pożaru było tam ponad 900 osób;
  •     nieodpowiednie wyjścia przeciwpożarowe - pełne obłożenie całego kompleksu oszacowano na blisko 2800 osób, czyli zgodnie z lokalnym prawem w zakresie ppoż. budynek ten powinien posiadać 28 wyjść ewakuacyjnych, których w rzeczywistości było 16. Wiele z dróg i drzwi ewakuacyjnych było niewłaściwie oznakowanych lub dostęp do nich był utrudniony. Aby dojść do niektórych z nich trzeba było najpierw pokonać 2-3 inne drzwi i korytarze, przez co wielu ewakuowanych utknęło w ślepych zaułkach. Niektóre drzwi były zamknięte;
  •     uszkodzona instalacja elektryczna i brak kontroli ppoż.;
  •     brak zraszaczy, klap i drzwi przeciwpożarowych;
  •     liczne błędy na etapie planowania budynku;
  •     brak kontroli i nadzoru ze strony odpowiednich organów.

 
Pożar w Stardust, Irlandia, 13 lutego 1981r. 

Podczas pożaru, który wybuchł nad ranem w klubie nocnym Stardust zginęło 48 osób, a 214 zostało rannych. Szacuje się, że w tym momencie przebywało tam ponad 800 osób.
 
Budynek, w którym doszło do tragedii był dwukondygnacyjny. Okna budynku były zabezpieczone kratami. Oprócz drzwi głównych budynek ten był wyposażony jeszcze w sześć innych drzwi prowadzących na zewnątrz, z czego dwa z tych wyjść było zamkniętych.
 
Pożar wybuchł w pomieszczeniu przeznaczonym tylko dla personelu. Mimo prób ugaszenia pożaru przez pracowników klubu ogień oraz dym się rozprzestrzeniały. W pewnym momencie dyskdżokej podał komunikat o "małym problemie" i poprosił, aby uczestnicy imprezy udali się do wyjścia i nie wpadali w panikę. Według relacji niektórych świadków "tłum w panice opuszczała lokal".
 
W głównym wyjściu powstał jednak zator, pomieszczenie zaczęło wypełniać się dymem i mniej więcej w tym samym czasie w budynku zgasło światło.
 
Oficjalne raporty wskazywały na to, że liczba ofiar śmiertelnych i poszkodowanych to skutek paniki, jaka wybuchła, przez co ewakuacja na zewnątrz budynku nie mogła przebiec sprawnie. W jednym z raportów napisano również, że u żadnej z ofiar śmiertelnych nie stwierdzono zgonu w wyniku zmiażdżenia czy zadeptania, ani żaden z poszkodowanych nie posiadał urazów, które mogłyby powstać w wyniku napierania tłumu.  Przyczyną śmierci i urazów były podtrucia i poparzenia.
 
Jedna z kobiet, która doświadczyła pożaru w Stardust relacjonowała, że kiedy zauważyła płomienie na suficie klubu, wróciła na swoje miejsce, aby zabrać kurtkę. Mówiła, że była spanikowana, tak jak pozostałe osoby w dyskotece i że komunikaty DJ'a o tym, że wszystko jest pod kontrolą w żaden sposób ich nie uspokajały. Dookoła panował mrok. Zdezorientowana dziewczyna na oślep kierowała się do wyjścia głównego. W tym momencie została odnaleziona przez jej znajomego. Początkowo opierała się mu, gdyż wydawało jej się, że mężczyzna zamiast do wyjścia prowadzi ją w kąt sali. Jak się okazało, zaprowadził ją do najbliższego wyjścia ewakuacyjnego.
 
Mimo tego, że ww. kobieta na określenie swojego stanu używała terminu "panika", a próba walki z mężczyzną, który pomógł wydostać się jej z budynku wydaje się irracjonalna, to warto zauważyć, że kobieta kierowała się jednak do wyjścia, które znała. W związku z tym, jej działanie w tej sytuacji wydaje się być całkiem świadome i racjonalne. 

Atak na World Trade Center, U.S.A., 11 września 2001r. 

"Panika na schodach" - taki nagłówek 12 września 2001r. można było przeczytać na stronie BBC News.  W artykule cytowano ludzi, którzy przeżyli atak na World Trade Center.
 
Pewien mężczyzna pracujący w WTC2 opisywał panikę w sąsiedniej wieży, jednak jego relacja ograniczała się do zatłoczonych klatek schodowych i wind. Wyniki badań przeprowadzonych na ocalałych z zamachu na World Trade Center nie pasują do relacji mężczyzny, gdyż wynika z nich, że podczas ewakuacji wśród ludzi panował ogólny spokój i porządek.
 
Większość ewakuujących się osób pomagała sobie na wzajem, chociaż zdarzały się osoby niespokojne i zdenerwowane, ale mimo to zachowujące się racjonalnie. Około 57% ogółu badanych stwierdziło, że podczas ewakuacji byli spokojni, 31% respondentów odczuwało zdenerwowanie objawiające się np. płaczem i nerwowością, ale nie brakiem racjonalizmu. Tylko 29% wszystkich badanych podało, że na chwilę wpadło w panikę, a 22% znalazło inne osoby do pomocy.
 
W przypadku WTC1 60% respondentów podczas ewakuacji odczuwało spokój, z kolei w WTC2 nieco mniej, bo 54%. Tylko 21% ocalonych z WTC1 chwilowo spanikowało, kiedy w WTC2 podobnej reakcji doświadczyło aż 39%. Poczucie tymczasowej paniki wśród ewakuujących się z WTC2 było większe, gdyż widzieli oni wcześniej atak na WTC1, ponadto emocje wzrosły prawdopodobnie tuż po drugim ataku. W tym samym czasie większość ocalałych z WTC1 do końca nie zdawała sobie sprawy z tego, co tak na prawdę się stało, dlatego stosunkowo mniej osób chwilowo spanikowało.
 
Inny punkt widzenia przedstawił mężczyzna pracujący na 65 piętrze, w WTC1, który powiedział, że na klatkach schodowych w wieży był utrzymany spokój, ludzie zachowywali się normalnie, a niektórzy nawet sobie żartowali.
 
W WTC2 było równie spokojnie do momentu drugiego ataku, po którym wszyscy zaczęli agresywnie przepychać się i gwałtownie zbiegać po schodach w dół. Mimo to, nie należy tego zachowania kojarzyć z wybuchem pani, gdyż była to reakcja adekwatna do danej sytuacji - walka o życie.

Pożar w Lame Horse, Rosja, 5 grudnia 2009r.

W chwili, kiedy w rosyjskim klubie nocnym wybuchł pożar bawiło się tam około 300 gości. Według wstępnych doniesień było około 100 ofiar śmiertelnych i 160 rannych, ale część z poszkodowanych zmarła następnego dnia w szpitalu. Toteż łączna liczba ofiar śmiertelnych ostatecznie wyniosła ponad 150.
 
Na video nagranym przez jednego z klubowiczów widać było ludzi bawiących się przy fontannie pirotechnicznej. Świadek Svetlana Kuvshinova powiedziała Associated Press, że iskry z fontanny zaprószyły ogień, który szybko zajął łatwopalne elementy na suficie.
 
W pewnym momencie widać ludzi niechętnie kierujących się w stronę wyjścia, a niektóre z tych osób zatrzymywały się nawet, aby obejrzeć płonący sufit. Goście klubu obserwowali jak ogień rozprzestrzenia się, a kiedy już doszedł do drzwi frontowych, wtedy dopiero zaczęli w popłochu uciekać.
 
Prawdopodobnie nie doszłoby do takiej tragedii, gdyby wszyscy w momencie zaistnienia zagrożenia spokojnie ewakuowaliby się na zewnątrz budynku.
 
Pozornie to "klasyczny" przypadek wybuchu zbiorowej paniki, jednak ucieczka przed zagrożeniem sama w sobie jest już całkiem racjonalna. Problemem w tej sytuacji było to, że wszyscy goście klubu podjęli taką samą decyzję w tym samym czasie i jednocześnie zaczęli podążać w jednym kierunku. Według relacji świadków jedne z drzwi były zablokowane, a innych nie było po prostu widać. Ponadto panele oświetlenia awaryjnego wskazywały tylko jedną drogę ucieczki - w stronę głównego wyjścia.
 
W takich okolicznościach ucieczka w stronę wyjścia zwiększała jakiekolwiek szanse na przeżycie, toteż nie była to na pewno decyzja irracjonalna.

Tragedia podczas Love Parade, Niemcy, 24 lipca 2010r. 

W dniu 24 lipca 2010 roku, podczas festiwalu Love Parade doszło do tragedii, w wyniku której śmierć poniosło 21 osób, a ponad 500 zostało rannych.
 
Do tragedii doszło w tunelu w ciągu ulicy Karl-Lehr-Straße około godziny 17:00 czasu lokalnego. Tunel ten prowadził do wejścia na teren festiwalu, który zlokalizowany był w okolicy byłego dworca towarowego w Duisburgu. Dość spore zagęszczenie tłumu spowodowało, że co niektórzy uczestnicy imprezy chcieli opuścić plac. Jednocześnie osoby z drugiej strony tunelu próbowały dostać się na teren festiwalu. Na nieszczęście tunel stanowił jedyne wejście/wyjście na teren imprezy, drzwi ewakuacyjne zlokalizowane w tunelu były zablokowane. W pewnej chwili w tunelu powstał zator. Dwa zmierzające w przeciwnych kierunkach tłumy ludzi zaczęły na siebie napierać.
 
W sieci jest wiele filmów opublikowanych przez naocznych świadków tragedii. Analizując je krok po kroku można zauważyć, że omawiana katastrofa, mimo rozpowszechnionej teorii, nie była spowodowana paniką tłumu.
 
Zaobserwowane zachowanie większości uczestników sytuacji kryzysowej powstałej w tunelu było raczej kontrolowane niż napędzane paniką, a ich działania zmierzały do wyjścia z niebezpiecznej sytuacji. Ludzie chcący ewakuować się z zatłoczonego terenu działali zupełnie racjonalnie, nie mieli jednak szans w starciu z dynamiką tłumu.
 
Jeśli coraz więcej ludzi zmierza w określonym kierunku, to prędzej czy później zbliżą się do innych osób, aż w pewnym momencie będą tak blisko, że ich ciała zaczną się o siebie ocierać. Wtedy wszystkie ruchy - nie tylko te zamierzone, ale również niezamierzone - są transmitowane przez tłum. Dlatego przypadkowe potknięcie się jednej osoby w tłumie może wywołać efekt domina, a osoby, które w porę się nie podniosą mogą zostać zadeptane przez tłum. Nie będzie to jednak spowodowane paniką, lecz "turbulencją" tłumu, toteż gros katastrof związanych z tłumem należałoby badać raczej pod kątem fizyki i dynamiki, a nie psychologii.
 
Za główną przyczynę katastrofy należy uznać znaczne zagęszczenie tłumu przy wejściu na teren festiwalu. Wynikło to jednak z wielu nieprzemyślanych rozwiązań organizacyjnych, które doprowadziły do lokalnego stłoczenia, a w konsekwencji opóźnienia w ewakuacji ludzi.

Tragedia na Hillsborough, Wielka Brytania, 15 kwietnia 1989r. 

Katastrofa ta miała miejsce w trakcie meczu półfinałowego Pucharu Anglii między Liverpoolem FC a Nottingham Forest i pochłonęła aż 96 ofiar śmiertelnych, a blisko 800 zostało rannych. Wszyscy byli fanami LFC. To również największa tragedia stadionowa, która kiedykolwiek wydarzyła się w Wielkiej Brytanii.
 
Przyczyną tragedii była fatalna organizacja meczu i niewłaściwe działania funkcjonariusz policji , którzy nie potrafili zapanować nad sytuacją - stwierdzono to m. in. w raporcie Taylora.  Stadion w Hillsborough w momencie katastrofy od kilku lat nie posiadał ważnego certyfikatu bezpieczeństwa.  Do katastrofy przyczyniła się również decyzja o umieszczeniu kibiców LFC na mniejszej trybunie, a NF na większej, przy czym tych drugich spodziewano się znacznie mniej. Ponadto władze The Football Association odrzuciły wniosek klubu o udostępnienie fanom LFC całej trybuny.
 
Z powodu utrudnień na drodze część fanów Liverpoolu pojawiła się przed stadionem w chwili, kiedy mecz już się rozpoczynał.  Z minuty na minutę tłum gęstniał. Sfrustrowani kibice przeciskali się przez kołowroty.  W końcu podjęto decyzję o otwarciu dodatkowej bramy, przez co dosłownie w ciągu kilku sekund na trybunę wlało się przeszło 2 tys. fanów LFC.  Doprowadziło to do znacznego przeludnienia. Pod wpływem napierającego tłumu runęła zapora odgradzająca trybunę od płyty boiska. Większość ofiar została zduszona lub zadeptana.
 
Napór tłumu nie był spowodowany paniką, lecz brakiem kontroli ludzi wchodzących na stadion.  Analizując materiał video widzimy, że kibiców
na trybunie nieustannie przybywa. Fani, którzy weszli jako pierwsi ustępują miejsca kolejnym, a tym samym przesuwają się w stronę bariery odgradzającej trybunę od boiska. O ile osoby przyparte do opłotowania mogły faktycznie być przerażone, co w takiej sytuacji zdaje się być zupełnie naturalne, gdyż znalazły się w sytuacji bez wyjścia, to strach u kolejnych osób był zupełnie marginalny. Część z osób przypartych do bariery wspinała się na opłotowanie lub uszkadzała opłotowanie, a następnie pomagała innym wydostać się z potrzasku, co na pewno nie było zachowaniem irracjonalnym. W pewnym momencie bariera nie wytrzymała naporu tłumu i runęła. Wiele osób zaczęło udzielać pomocy poszkodowanym.
 
W raportach dotyczących tragedii w Hillsborough odniesienie do "paniki" występowało stosunkowo często, ale bardziej szczegółowe analizy wykazały, że sytuacja na tym stadionie nie pasowała zupełnie do klasycznych kryteriów "masowej paniki" (np. niekontrolowanego samolubnego zachowania i przypływu emocji). Rzeczywiście osoby, które znalazły się w tej sytuacji współpracowały i pomagały sobie na wzajem. "Panika" posłużyła tu tylko do określenia sytuacji związanej z tłumem, co miało zapewne umniejszyć winę sił porządkowych oraz przyćmić błędy organizacyjne.

Faktyczne przyczyny tragedii związanych z tłumem 

Incydenty analizowane powyżej zawierają oczywiście czynniki mogące doprowadzić do wybuchu paniki. Jednak poprzez studium przypadków można dostrzec faktyczne przyczyny tragedii związanych z tłumem i jak się okazuje najczęściej są nie "panika tłumu" a przede wszystkim:

  •     przeludnienie terenu/obiektu;
  •     problemy z drogami i wyjściami ewakuacyjnymi;
  •     uszkodzenia instalacji elektrycznych;
  •     problemy z technicznymi środkami ochrony ppoż.;
  •     błędy popełniane na etapie planowania budynku;
  •     brak kontroli i nadzoru ze strony odpowiednich organów;
  •     nieznajomość infrastruktury obiektu/terenu;
  •     błędy organizacyjne i decyzyjne.

 
W większości z analizowanych przypadków można dostrzec jednocześnie zaistnienie kilku z powyższych przyczyn. Trudno jednak doszukać się w nich czegoś, co nazywamy "wybuchem masowej paniki".
 
Można także zauważyć, że sytuacjom tym towarzyszy stres. Nie jest on jednak tożsamy z paniką, gdyż jego skutkiem może być podjęcie ucieczki lub walki z zagrożeniem - czyli zachowanie całkowicie racjonalne w momencie zagrożenia życia lub zdrowia. Jego poziom rośnie w sytuacjach "podbramkowych", kiedy osoby mają świadomość, że za chwilę mogą zginąć. Z chwilą, kiedy zagrożenie ustaje bądź ulega minimalizacji, wtedy stres stopniowo zanika. Nie powoduje on jednak zachowań irracjonalnych. Może jedynie spowodować, że zachowanie jednostek w tłumie - wraz z natężeniem strachu - będzie bardziej egoistyczne i skoncentrowane bardziej na sobie. Mimo to, zachowanie ludzi pod wpływem stresu jest kontrolowane, racjonalne i adaptacyjne. Warto również zwrócić uwagę na fakt, że kiedy ludzie czują się już w miarę bezpieczni, część z nich podejmuje się akcji ratunkowej.
 
Relacje medialne "panikę tłumu" przedstawiają jako zachowanie irracjonalne, będące główną przyczyną tragedii. W zachowaniu ludzi, którzy znaleźli się w sytuacji zagrożenia nie można się jednak doszukać braku logiki, gdyż ich działania - z perspektywy uczestników takich sytuacji - są słuszne.

Moja ocena sytuacji 

Uważam, że pojęcie paniki media zwyczajowo stosują w kontekście śmiertelnych w skutkach katastrof, celem obarczenia tłumu winą za skalę katastrofy. W ten sposób umniejsza się np. błędy organizacyjne ze strony administratorów budynków, organizatorów imprez czy funkcjonariuszy odpowiedzialnych za bezpieczeństwo.
 
Co więcej, moim zdaniem "panika tłumu" nie może być uznawana za przyczynę tragedii, gdyż jest reakcją na jakieś zagrożenie. Idąc tokiem rozumowania dziennikarzy należałoby zastosować odpowiedzialność zbiorową i oskarżyć studentów biorących udział w tej imprezie o nieumyślne spowodowanie śmierci. Niestety to tak nie działa, a samo zdarzenie jest dużo bardziej skomplikowane. Tak więc w tym, jak i w wielu innych katastrofach związanych z tłumem, przyczyny należy szukać zupełnie gdzie indziej. Podobnie jak vloger WojciechMan mam nadzieję, że policji i prokuraturze uda się ustalić winnych tej tragedii. W sprawie służę wszelkim wsparciem merytorycznym.

Udostepnij post na:

Submit to FacebookSubmit to Google PlusSubmit to TwitterSubmit to LinkedIn

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Komentarze   

0 #4 piotr 2017-04-27 23:39
Instynkt. Niewiele zachowania racjonalnego. Kto wtedy szuka przyczyny i rozwiązania problemu ? Pojedyncze osoby. U pozostałych działa automatyzacja zachowania = tłum. Dopiero podczas uspokojenia /według uczestnika/ analizuje on "co dalej" Analiza materiału z kamer monitoringu czy prywatnych filmików z telefonów, to dobre szkolenie dla naszego mózgu i pewnego rodzaju "rozrywka", dzięki czemu uczymy się nie ucząc.
Cytować | Zgłoś administratorowi
0 #3 piotr 2017-04-27 23:17
Paniki nie wyeliminujesz, jak zapłonie, to tylko próba kontrolowanej ucieczki może coś dać. Na you tube oglądałem panikę niewielkiego tłumu z dostępem do szerokiej przestrzeni - były osoby poszkodowane poprzez stratowanie, ucierpiały też stoliki i bagaże, część ludzi próbowała zachować się racjonalnie /spokojnie/ resztę porwały emocje. Można minimalizować skutki poprzez wolne przejścia, czy też ukierunkowanie przepływu ale to zależy od miejsca akcji i terenu przyległego. Zależy też jaki mamy pomysł na rozładowanie tych zachowań.
Cytować | Zgłoś administratorowi
+1 #2 Ola 2015-10-17 09:56
Ludzie z natury są egoistami..każdy myśli o swoim bezpieczeństwie kiedy zaczyna się coś dziać. .są oczywiście ludzie, którzy myślą o uratowaniu innych a potem siebie. .ale nie w tej sytuacji. ..tyle ludzi w ścisku chce wyjść. .każdy chce...czy pomaganie tutaj jest możliwe. .nie ma...panika to przyczyna. ..spokój dałby możliwość spokojnego przejścia w jedna stronę. ..byłeś kiedyś panie autorze w takiej sytuacji...bo pisać można laborat a w praktyce to co innego
Cytować | Zgłoś administratorowi
-2 #1 Hubert Kwintal 2015-10-16 16:32
Wszystko cacy, ale nie rozumiem tu czegoś:
1. Każda osoba w tłumie zachowuje się racjonalnie, ale tłum, jako całość rozdeptuje poszczególne, racjonalne osoby. Może jednak pomiędzy psychologią jednostki, a psychologią tłumu jest jakaś różnica?
2. Całkowicie się zgadzam, co do pierwotnych przyczyn. Brak, lub źle rozplanowane wyjścia ewakuacyjne, braki sprzętu gaśniczego, przeludnienie... Ale to są przyczyny pierwotne, których skutkiem jest właśnie "panika tłumu" (nie zawsze, ale takie zjawisko, moim zdaniem istnieje i jest skutkiem wymienionych wcześniej przyczyn).
3. Jeśli przyczyny pierwotne zaowocują skutkiem, w postaci paniki tłumu, to ta, staje się przyczyną DODATKOWYCH ofiar.
Tak,ja bym to mniej więcej widział.
Cytować | Zgłoś administratorowi

Zobacz wszystko od:

Bartosz Grduszak

Nowe wpisy

Otrzymasz informację o każdym nowym artykule który ukaże się na blogu.

Ostatnie komentarze

  • Philipp 21.11.2017 10:39
    Czy tekst jest wartościowy i wiele wnosi? Nie wiem. Ale jest bardzo ciekawy i dobrze napisany. My ...

    Czytaj więcej...

     
  • Michal 21.11.2017 04:23
    Doskonałe ujęcie zagadnienia, wiele wnoszące do tematu. Niestety, nie ze wszystkim mogę się zgodzić ...

    Czytaj więcej...

     
  • wmimm 18.11.2017 11:34
    Branża jest zdecydowanie niedofinansowana, pokutuje nadal możliwość zatrudniania ludzi z łapanki, co ...

    Czytaj więcej...

     
  • zbój 16.11.2017 15:32
    Jeżeli mylę się odnośnie info dla Gerarda, to proszę o sprostowanie :-)

    Czytaj więcej...

     
  • zbój 16.11.2017 14:20
    oczekujesz nazwisk czy stanowisk ? co ewentualnie zrobiłeś by to zmienić ? napisałeś cokolwiek np. do ...

    Czytaj więcej...