security18

 

Brałem ostatnio udział w kilku dyskusjach. Poruszaliśmy w nich zagadnienia profesjonalizmu polskich ochroniarzy, zapotrzebowania rynku na ich usługi oraz wynagrodzenia za nie.


Z dyskusji tych wyłonił się obraz ochroniarza mało profesjonalnego, mentalnie osadzonego głęboko w latach 90. ubiegłego wieku, o bardzo wąskich horyzontach.
Przykra to konstatacja, ale... jest też promyk nadziei. Okazuje się bowiem, że jest  spora grupa ludzi zdających sobie sprawę z własnych braków i chcących ten stan rzeczy zmienić. Ale od początku.

 Będą zwalniać czy zatrudniać?

W ostatnich miesiącach pojawiło się w mediach kilka, pozornie sprzecznych ze sobą doniesień na temat przewidywanej liczebności pracowników ochrony. Najpierw głośno było o tym, że ludzie będą zwalniani i zastępowani przez, tańsze w utrzymaniu, rozwiązania techniczne. Później okazało się, że brakuje rąk do pracy.


Dlaczego sprzeczność pomiędzy tymi dwoma sytuacjami jest tylko pozorna? Już wyjaśniam.
Otóż, rośnie zapotrzebowanie na skuteczną ochronę. Coraz częściej klienci zwracają uwagę na jakość świadczonych przez nas usług. Nie zadowala ich „sztuka dla sztuki”, czyli pracownik w koszulce z napisem „Ochrona”, który kręci się po obiekcie tylko po to, żeby nie czepiała się firma ubezpieczeniowa. Od ochroniarzy oczekuje się realnego wykonywania zadań.
Dlatego rzeczywiście nastąpi selekcja, w wyniku której pracę stracą ci, którzy nie potrafią zapewnić profesjonalnej obsługi klienta. Dotyczy to wszystkich poziomów. Od stróża, po szefa firmy, który nie będzie umiał znaleźć odpowiednich ludzi do wypełnienia podpisanych kontraktów. Zyskają natomiast profesjonaliści, którzy dostosują się do zmieniających się potrzeb klienta. Ale jakie są te potrzeby? I co z tą techniką?

Techniczne wsparcie ochrony fizycznej

Mimo entuzjazmu niektórych osób wobec rosnących możliwości technologicznych, w tym szybko postępujących prac nad sztuczną inteligencją, wydaje się oczywiste, że żadna technika nie zastąpi człowieka. Może najwyżej odciążyć go przy wykonywaniu zadań i zwiększyć jego efektywność. Żaden, nawet najdoskonalszy, system techniczny nie jest w stanie podejmować decyzji w sposób ludzki - uwzględniający tak nieprecyzyjne zmienne jak emocje, instynkt, przeczucie. Technika może pomóc wykryć nieprawidłowości, ale, ostatecznie, to człowiek decyduje jak na nie zareagować.
Wydaje się zatem oczywiste, że postęp technologiczny w branży ochrony wymagać będzie nasycenia systemów rozwiązaniami technicznymi, które będą jednak  wymagały profesjonalnej obsługi przez wysoko wykwalifikowanych pracowników ochrony fizycznej. To również ci pracownicy będą odpowiedzialni za podjęcie stosownych działań w razie wykrycia, przez urządzenia, naruszeń bezpieczeństwa, a także, o czym się często zapomina, za zastąpienie techniki, w razie awarii.

Czy jesteśmy gotowi na zmiany?

Jak już powiedziałem, zmieniające się podejście do bezpieczeństwa wśród klientów, wymagać będzie zmian w samej branży. Czy jesteśmy na nie gotowi? Z przykrością muszę stwierdzić, że nie. Przepisy regulujące naszą branżę, zwłaszcza, krytykowany przeze mnie wielokrotnie system szkolenia pracowników ochrony, mocno utrudniają przystosowanie się zarówno firm, jak i pracowników do zmieniających się potrzeb rynku. Dlaczego?

Ochroniarskie dinozaury

Branża ochrony w Polsce działa, co wiedzą chyba wszyscy zainteresowani, w oparciu o ustawę z roku 1997. Ustawę pisaną w konkretnych okolicznościach. Nie chcę tu snuć teorii spiskowych o wszędobylskiej esbecji, ale... chyba niczyich wątpliwości nie budzi stwierdzenie, że nasza ulubiona ustawa wygląda, jak napisana przez ludzi tkwiących mentalnie jeszcze w poprzednim systemie. Świadczy o tym dysproporcja pomiędzy ilością miejsca jakie poświęca się w niej na omówienie działalności, odchodzących już wtedy do lamusa - Wewnętrznych Służb Ochrony -  a nowoczesnymi, prywatnymi firmami ochroniarskimi.
Taka konstrukcja ustawy wymusiła opracowanie określonego systemu szkoleń, który dziś przestaje się sprawdzać.


O ile w strażach przemysłowych i im podobnych służbach jeden człowiek musiał być w miarę szybko przeszkolony z całego zakresu potencjalnych obowiązków, o tyle dziś, coraz częściej, mamy do czynienia ze specjalizacją w określonej dziedzinie. W prywatnych firmach ochroniarz może się wyspecjalizować w pracy na obiektach handlowych, przemysłowych, w konwojowaniu, czy obsłudze monitoringu.
Prędzej czy później będzie musiała nastąpić zmiana systemu szkolenia pracowników ochrony.

Najkorzystniejszy kierunek zmian

W poprzednich wpisach twierdziłem, że należy, po prostu, wrócić do systemu wielostopniowych licencji. Dziś jednak wydaje mi się to błędną koncepcją.
Czy raczej, aby być dokładnym, nie jest to rozwiązanie wystarczające. Owszem, pewne rozgraniczenie „poziomów wtajemniczenia” będzie niezbędne, by ustalić w miarę jasną hierarchię. Jednak poza pionowym, potrzebne będzie również rozdrobnienie poziome. O co chodzi? O to, że na konkretnych stanowiskach potrzebny jest określony zestaw cech osobowości, umiejętności i wiedzy, które nie koniecznie są przydatne gdzieś indziej.


Mówiąc w dużym uproszczeniu i zachowując wszelkie proporcje, uważam, że system szkolenia pracowników ochrony oraz system organizacji systemów bezpieczeństwa powinien, co do zasady, przypominać szkolenie i organizację jednostek specjalnych.


Powtarzam, co do zasady, a nie szczegółowych wymagań i programów.


Jaka to zasada? Taka, że zespół ochrony powinien składać się z ludzi, którzy przeszli to samo szkolenie podstawowe, uzupełnione późniejszymi szkoleniami specjalistycznymi. Dla przykładu, operator monitoringu nie używa broni, więc nie musi być super strzelcem. Powinien za to być biegły w obsłudze komputerów, tabletów i im podobnych urządzeń. Odwrotnie Grupa Interwencyjna, której wystarczy obsługa nawigacji w samochodzie. Za to wymagania względem sprawności w posługiwaniu się bronią i środkami przymusu powinny być w niej ostrzejsze niż gdziekolwiek indziej.

Spójrzmy prawdzie w oczy

Tu, niestety powtórzę tezę z początku tego tekstu. Nas, wyszkolonych w oparciu o obowiązujące przepisy i możliwości, nikt nie przygotował na wyzwania współczesnej i przyszłej ochrony. Dostaliśmy bardzo szeroki, zestaw pobieżnych wiadomości i umiejętności, który nie gwarantuje profesjonalnego wykonywania stawianych przed nami zadań. Teoretycznie każdy, kto przeszedł kurs i zdał egzamin (państwowy, czy wewnętrzny - dla potrzeb tego wywodu to bez różnicy) może podjąć pracę w dowolnym, spośród ochroniarskich fachów. Możemy pilnować sklepów, jeździć w konwojach, prowadzić biura przepustek, a nawet założyć własne firmy. Teoretycznie. W praktyce nie opanowaliśmy żadnej z tych specjalności w stopniu wystarczającym by wykonywać ją na odpowiednio wysokim poziomie. Dopiero przychodząc na konkretne stanowisko uczymy się jego specyfiki, od podstaw. Jeśli mamy szczęście i trafimy na odpowiednich kolegów - mentorów, to nauczą nas wszystkiego jak trzeba. Jeśli jednak szczęścia nie mamy to możemy całe lata przepracować w błędnym przekonaniu, że wykonujemy nasze obowiązki dobrze, podczas gdy, uczciwie przeprowadzona kontrola zaprowadziłaby nas prosto do pośredniaka w poszukiwaniu innej pracy.

A nie doszliśmy jeszcze do kuriozalnego tworu jakim są „niekwalifikowani pracownicy ochrony”. Żeby była jasność. Są wśród nich prawdziwi profesjonaliści i tacy ludzie są niezbędnymi elementami systemu bezpieczeństwa.
Jednak są to osoby, których indywidualne cechy charakteru skłaniają do zdobycia niezbędnej wiedzy i umiejętności. System tego nie wymusza w żaden sposób. By zostać niekwalifikowanym pracownikiem ochrony wystarczy chęć dorobienia paru groszy. Nie są wymagane żadne, nawet najbardziej podstawowe umiejętności, ani wiedza. W tym miejscu pozwolę sobie na osobistą anegdotę. Otóż, kiedy jeszcze nie miałem licencji, podjąłem pracę na pewnym obiekcie. Byłem zielony jak awokado. Pierwszego dnia zapytałem ochroniarza, który miał mnie wdrożyć, o zakres obowiązków czy coś takiego. Czego się dowiedziałem? Że „jak zapalisz fajkę na początku obchodu, to skończysz jedno i drugie w tym samym czasie”.
Chyba każdy przyzna, że takie podejście do pracy nijak się ma do profesjonalizmu.

Ochroniarz przyszłości

Wiemy już jak wygląda dzisiejszy ochroniarz. Przedstawiłem też prognozę tego, jakie będą stawiane przed nim wymagania oraz kierunek, w którym powinny podążać zmiany w jego przygotowaniu do zawodu.
Spróbujmy sobie teraz wyobrazić jak będzie wyglądał nasz fach za kilka lat.

Moim zdaniem wszystko pójdzie w kierunku specjalizacji. Zamiast, jak dziś, wiedzieć mało o wszystkim, przyszły ochroniarz będzie musiał wybrać sobie określoną specjalizację i w oparciu o ten wybór doskonalić swoje umiejętności.

Nasycenie systemów bezpieczeństwa techniką spowoduje, że dzisiejszy model, który, często sprowadza się do schematu: „podnieś szlaban, zrób obchód, zdrzemnij się” zostanie zastąpiony nadzorem mniej lub bardziej skomplikowanego systemu technicznego, który będzie wymagał biegłości w obsłudze programów i aplikacji sterujących.

Wymagania wzrosną również w stosunku do ochroniarza najniższego rangą, zwanego dziś niekwalifikowanym, bądź, po prostu stróżem.
Zarówno on, jak i dzisiejszy pracownik kwalifikowany będą musieli opanować szereg nowych umiejętności, poznać obowiązujące na obiektach procedury. I z tego wszystkiego będą rozliczani. Dziś można przepracować całe lata na obiekcie i nigdy nie mieć do czynienia z alarmem pożarowym, czy jakimkolwiek innym zagrożeniem. Te, piękne czasy się skończą. Nawet jeśli realne zagrożenia nie będą się zdarzać zbyt często to rosnąca świadomość obywateli w zakresie bezpieczeństwa spowoduje, że zwiększy się liczba obowiązkowych szkoleń, ćwiczeń i próbnego wdrażania procedur bezpieczeństwa. To najlepiej zweryfikuje przygotowanie zawodowe każdego pracownika.

Tyle jeśli chodzi o pracowników szeregowych. Ale i przed funkcyjnymi staną nowe wyzwania. W tej chwili ochrona w Polsce to ciągle, w dużej mierze, partyzantka. Ludzie, często przypadkowi, improwizują, balansując nieraz na granicy prawa, żeby utrzymać się na rynku i zarobić jak największe pieniądze, jak najmniejszym kosztem.
To się skończy. Wśród kadry kierowniczej i wyższej coraz cenniejsza zacznie być wiedza specjalistyczna, ale również umiejętność zarządzania podległymi zespołami, wiedza z zakresu nowoczesnego marketingu i wiele innych.

To wszystko, to jednak melodia przyszłości. Nie ma co liczyć na to, że w ciągu najbliższych kilku lat dojdzie do jakiejś rewolucji. Raczej będzie następowała powolna ewolucja branży w opisywanym przeze mnie kierunku.
To dobra, ale jednocześnie zła wiadomość. Zła, bo tacy ochroniarze jak my - przyuczeni do zawodu według dzisiejszych standardów, stracą swoje miejsce w nowoczesnych systemach bezpieczeństwa. Dobra, bo jest wśród nas wielu dynamicznych, pomysłowych i szukających nowych wyzwań pasjonatów, którzy dostosują się do nowych warunków. Rozwiną się i staną się (dzięki uprzedniemu doświadczeniu) bardzo cennymi, a co za tym idzie wysoko opłacanymi specjalistami.

Obojętnie czy będą to specjaliści od komputerów, czy walki wręcz. Grunt, że ich wiedza i umiejętności będą na tyle unikalne, że dzisiejsi „goście od wszystkiego” przestaną być dla nich konkurencją.

Tyle ode mnie. A jak Wy widzicie przyszłość branży ochrony w Polsce?

 

Korekta: Katarzyna Wojciechowska

Udostepnij post na:

Submit to FacebookSubmit to Google PlusSubmit to TwitterSubmit to LinkedIn

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Komentarze   

+9 #8 wmimm 2017-09-26 08:55
Cytuję Przemek:
Według mnie to brakuje sprzymierzeńców wśród rządzących, żeby można było coś zmienić. Jak wiecie PSPO pisało wszędzie gdzie było to możliwe i praktycznie brak było z nimi dialogu.

Zapytam niegrzeczne, co to jest PSPO? Ilu nas jest? Kiedy jest zebranie Zarządu ?Jaką mamy strategię działania? Jeżeli jest taka,to kto o niej wie,oraz gdzie i kiedy wymieniane są jakiekolwiek uwagi,poglądy czy plany na ten temat. Jaki budżet? Pytań jest mnóstwo. ...odpowiedzi?
Cytować | Zgłoś administratorowi
+1 #7 Przemek 2017-09-26 06:07
Według mnie to brakuje sprzymierzeńców wśród rządzących, żeby można było coś zmienić. Jak wiecie PSPO pisało wszędzie gdzie było to możliwe i praktycznie brak było z nimi dialogu.
Cytować | Zgłoś administratorowi
+1 #6 Hubert Kwintal 2017-09-25 18:27
@Przemek
W tej chwili jeszcze tego tak nie widać, ale to jest jedyny, możliwy kierunek zmian. No, właściwie jest jeszcze upadłość całego sektora ochrony, ale jeśli ktokolwiek będzie zainteresowany podtrzymaniem go przy życiu, to będzie musiało to pójść, mniej więcej, w tę stronę. Szczegółami może się różnić, ale najogólniej tak to będzie wyglądało.
Cytować | Zgłoś administratorowi
+4 #5 wmimm 2017-09-24 08:26
Cytuję Przemek:
Ta branża zmierza zupełnie w odwrotnym kierunku niż profesjonalizm. My jako pracownicy ochrony możemy być profesjonalistami sami dla siebie bo na obecną chw8 branża nie potrzebuje profesjonalistów. Jeżeli nie wejdą w życie sensowne przepisy dotyczące branży to nikt o zdrowych zmysłach nie będzie trwał w tym syfie.

Dlatego należy wprowadzić gruntowne zmiany w kwestii nadzoru nad kwalifikacjami,nadzoru nad firmami,kosmetyki nazewnictwa,kryteriów wykształcenia, czy niektórych przepisów w zakresie przeszkolenia i skreślenia. Nie tylko o nich pisać czy mówić (choć to i tak już coś), ale jeszcze coś zrobić. Malkontenctwu mówię zdecydowane NIE !!! .Przyłączasz się ?
Cytować | Zgłoś administratorowi
+2 #4 Zdenek Smetana 2017-09-23 19:41
Z jednej strony ochrona jest potrzebna żeby gonić złodziei i Angeli uchodźców ale z drugiej jest zdeptana przez szefów agencji ochrony i ustawy.
Cytować | Zgłoś administratorowi
+3 #3 Przemek 2017-09-23 14:53
Ta branża zmierza zupełnie w odwrotnym kierunku niż profesjonalizm. My jako pracownicy ochrony możemy być profesjonalistami sami dla siebie bo na obecną chw8 branża nie potrzebuje profesjonalistów. Jeżeli nie wejdą w życie sensowne przepisy dotyczące branży to nikt o zdrowych zmysłach nie będzie trwał w tym syfie.
Cytować | Zgłoś administratorowi
+2 #2 Grzegorz 2017-09-23 14:52
Życzyłbym sobie i innym, a w szczególności klientom firm ochroniarskich, aby w przyszłości nastąpiły takie, jak opisane, zmiany w tej branży.
Cytować | Zgłoś administratorowi
+3 #1 wmimm 2017-09-23 13:31
1. "Mówiąc w dużym uproszczeniu i zachowując wszelkie proporcje, uważam, że system szkolenia pracowników ochrony.......co do zasady, przypominać szkolenie i organizację jednostek specjalnych " - polecam przeczytać Zawód z pasją : nauka, praca, kariera / Paweł Hebda, Jerzy Madejski ,2004.Zaznaczam tylko, że tam też baaaardzo optymistycznie naświetlano przyszłość, a jak wygląda ona obecnie każdy widzi.2. Bez gruntownej zmiany ustawy, nie jesteśmy w stanie zrobić nic.Niestety nikt nie kwapi się do pomocy.....w zmianach.3.Należy skończyć z wizerunkiem "ciecia, stróża". Nie oznacza to,że te osoby nie są potrzebne, jednak nazewnictwo (wymieniliśmy już na ten temat zdania, mamy odmienne,co nie znaczy,że złe) powinno ulec modyfikacji.4.Kiedyś gdzieś w Polsce miałem przyjemność pracować(5lat) na dużym obiekcie z ludźmi, którzy powiedzmy, że byli zapaleńcami. Wymyślałem czasem "cuda na kiju". Zarząd firmy nie podzielił moich sugestii.Pracownicy do dzisiaj wspominają tamte szkolenia :-).
Cytować | Zgłoś administratorowi

Zobacz wszystko od:

Hubert Kwintal

Nowe wpisy

Otrzymasz informację o każdym nowym artykule który ukaże się na blogu.

Ostatnie komentarze

  • Berenice 21.10.2017 02:08
    I take pleasure in, cause I found just what I was looking for. You've ended my four day long hunt!

    Czytaj więcej...

     
  • irys 19.10.2017 10:34
    :-| :-* :oops: :D :lol: :-) ;-) 8) :-| :-* :oops: :sad: :cry: :o :-? :-x :eek: :zzz :P :roll: :sigh:

    Czytaj więcej...

     
  • Rafał 19.10.2017 10:09
    Zapraszamy na kursy. Działamy w całej Polsce. www.agentochrony.com

    Czytaj więcej...

     
  • zbój 16.10.2017 10:51
    Kandydatka - dodatkowo i jest to info z WPA : NIE MA określonego czasu / brak przepisów / by po ...

    Czytaj więcej...

     
  • zbój 16.10.2017 10:44
    Kandydatka - co 5 lat ale od daty WPISANIA na Listę Kwalifikowanych Pracowników Ochrony co nastąpi ...

    Czytaj więcej...