Ostatnimi czasy kilkukrotnie miałem okazję dyskutować z kolegami po fachu o roli służb ochrony podczas imprez masowych. Dyskusje te nabierały szczególnych rumieńców, kiedy przychodziło do rozstrzygania kwestii Środków Przymusu Bezpośredniego. Obraz, jaki wyłonił mi się z tych rozmów jest wręcz przerażający. Skala ignorancji w temacie bezpieczeństwa imprez, wśród ochroniarzy, jest tak wielka, że nie sposób dłużej o tym milczeć.

 

Dura lex sed lex

Już starożytni Rzymianie mawiali: "Twarde prawo, ale prawo". Przepisy o ochronie imprez masowych powinien znać każdy ochroniarz na nich pracujący. Niezależnie od tego czy należy do Służby Porządkowej, czy też Informacyjnej powinien przejść stosowne przeszkolenie teoretyczne z ich znajomości. Dlatego nie będę tu cytował ustaw i rozporządzeń.
Wspomnę tyko o tym, że przepisy te dość jasno definiują zarówno zadania stawiane przed służbami ochrony, jak i środki, którymi mogą dysponować w celu sprawnej ich realizacji. Nie potrzeba wybitnego prawnika żeby je przeczytać i zrozumieć.


Wielu ochroniarzy zdaje się jednak nie przyjmować do wiadomości, że jakakolwiek "własna inicjatywa" na tym polu może skończyć się dla nich przerwaniem jakże obiecującej kariery pracownika ochrony. Dotyczy to zwłaszcza pracowników kwalifikowanych, którzy na imprezach masowych pełnią rolę Służb Porządkowych. Wpadka może oznaczać odebranie wszelkich uprawnień, a co za tym idzie koniec słodkiego obijania się po Grupach Interwencyjnych i początek szukania pracy w innej branży.
Również kierownicy do spraw bezpieczeństwa wykazują się zaskakującą tolerancją dla wybryków swoich podwładnych.

Ktoś może, słusznie zauważyć, że "przecież wszyscy to robią i policja się nie czepia". A no nie czepia się. Do czasu. Póki co policja cieszy się, że ochrona ją wyręcza, a i nie zdarzył się jeszcze żaden poważny epizod, więc mundurowi przymykają oko na to, co się dzieje na terenie imprez. Ale kiedyś, w końcu, wezmą się za robienie porządków. Być może jakiś ochroniarz szczególnie mocno nadużyje swoich uprawnień.  Być może przyjdzie rozkaz z góry, by przyjrzeć się poprawności działań ochrony. Tego nie wiem. Wiem natomiast, że trochę głupio było by stracić nie tylko pracę, ale wręcz prawo do jej wykonywania przez zbyt gorącą głowę, albo zwykłą ignorancję.

Ale, o co chodzi?

No dobrze, ale czego ja się, tak konkretnie czepiam? Pierwszy z brzegu przykład - pałki. Czy to batony, tonfy, czy szturmówki. Żadnych nie wolno wnosić na imprezę. Mimo to branża roi się od osób gotowych szczerze i z przekonaniem usprawiedliwiać łamanie tego zakazu. Ich argumentacja jest niezwykle prosta i można ją streścić w jednym zdaniu: "Jak zaczyna na mnie szarżować rozwścieczony tłum kiboli to wolę mieć pałkę niż jej nie mieć". Pozornie jest w tym nawet jakiś sens. Ale tak naprawdę łatwo obalić ten argument, co zrobię w dalszej części tekstu.


Skupię się teraz na innych aspektach, np. słynnej brutalności ochrony. Pominę skargi bezczelnych kiboli, którzy robią wszystko, żeby nie wyjść z meczu o własnych siłach, a potem mają pretensje, że ktoś śmiał im choćby zwrócić uwagę. Sam niejednokrotnie byłem świadkiem jak ochrona, świadomie lub nie, prowokowała uczestników imprezy do regularnej bijatyki.
Kolejna sprawa dotyczy głównie kierowników i dowódców. To oni swoimi decyzjami zachęcają podwładnych do niewłaściwej pracy. O co chodzi? O niewłaściwy dobór ludzi. Sposoby na hurtowe szkolenie służb to temat tyle razy omawiany, że pominę go milczeniem. Natomiast zatrudnianie niezbyt rozgarniętych osiłków do służby informacyjnej i stawianie im zadań przewidzianych dla służby porządkowej (i darujmy sobie hipokryzję - każdy, kto pracuje na masówkach widział takich) to proszenie się o kłopoty.


To te najbardziej oczywiste i najczęściej obserwowane przykłady. Gdy przyjrzeć się konkretnym imprezom można do tej, krótkiej listy dorzucić całą paletę wykroczeń, niedociągnięć i ewidentnych głupot w wykonaniu ochroniarzy. Ale powód, niemal zawsze, jest jeden i ten sam.

Nie wiedzą, co czynią.

Najczęściej ani służba porządkowa, ani informacyjna nie ma, tak naprawdę, pojęcia, co powinna robić. Z jednej strony poziom ich wyszkolenia bywa nie tyle zerowy, co wręcz ujemny (nie dość, że nie przechodzą prawdziwych szkoleń to jeszcze przyswajają głupoty serwowane im przez starszych kolegów). Z drugiej... pracuję na masówkach od wielu lat. Różne firmy, różni kierownicy, różne rodzaje imprez. Jak do tej pory trzy razy brałem udział w rzetelnej odprawie przed imprezą. Trzy razy kierownicy (dwa razy ten sam) zebrali wszystkich pracowników i dokładnie wyjaśnili, czego od nich oczekują. W pozostałych przypadkach odprawa ogranicza się do rozstawienia ludzi i fundamentalnego: "Wiecie, co macie robić". Nie dziwi, więc fakt, że większość, po prostu, improwizuje. Czasem próbując się podpierać zasłyszanymi gdzieś przepisami. Częściej w oparciu o własny temperament. Finał jest taki, że gdyby dokładnie się przyjrzeć, to większości pracowników obu służb można by postawić zarzut niedopełnienia obowiązków/nadużycia uprawnień.

Cóż zatem czynić?

Na początek warto dowiedzieć się, jakie naprawdę są zadania poszczególnych służb. To wynika bezpośrednio z ustawy. Każdy może sprawdzić. Dopiero znając te zadania można zastanowić się nad właściwymi sposobami ich realizacji.


I tu wracamy do naszych "szarżujących kiboli". Powiedzmy to sobie głośno i wyraźnie. Pacyfikowanie kiboli (czy innych zamieszek) to nie jest zadanie ochrony. Od tego jest policja. Znów powołam się na własne doświadczenie i zdradzę Wam pewien sekret: gdy nikogo się nie prowokuje to się potem nie trzeba się bronić.
Nawet, jeśli dochodzi do zamieszek na stadionie to ochrona (a już zwłaszcza służba informacyjna) nie jest od tego, żeby te zamieszki tłumić. My mamy nie dopuścić do tego, by rozlały się one na kolejne sektory. Dlatego, zamiast szturmować z nielegalnymi pałami na rozwścieczony tłum, należy stworzyć strefę buforową, i nie dopuścić do wciągnięcia w bijatykę kolejnych, spokojnych jeszcze, osób. A ci, którzy już się biją niech się biją. Do czasu przybycia policji - wyposażonej w pałki, armatki wodne, broń gładkolufową i co tam jeszcze może się przydać.
A jeśli już trzeba schłodzić gorące, kibicowskie głowy, to właśnie po to mamy gaz. Wystarczy ustawić się w szyku i go użyć. Wystarczy, ale, żeby to zadziałało, trzeba dysponować zgranym i przeszkolonym zespołem. Inaczej dochodzi do eskalacji zamieszek.


Kolejnym przykładem jest zbędna agresja. Służba informacyjna, jak sama nazwa wskazuje, ma udzielać informacji. Służba porządkowa utrzymywać porządek. Jak? Zaczynając od wezwania do zachowania zgodnego z prawem.
Tak jest Panowie i Panie. Gdy ktoś zaczyna się brzydko zachowywać, to najpierw próbujemy po dobroci. Jeśli się uspokoi to przecież można odpuścić. Do rozwiązań siłowych przechodzimy dopiero, kiedy pierwszy sposób nie działa. A nie zliczę ile razy widziałem ochroniarzy rzucających się z łapami na Bogu ducha winnych ludzi, tylko dlatego, że popełnili jakieś drobne wykroczenie. Powiem więcej. Raz musiałem się szarpać z innym ochroniarzem, który rzucił się na całkowicie niewinnego człowieka, bo gdzieś tam słyszał, że w okolicy jest jakaś zadyma. Zero konkretów. Zero rozpoznania sytuacji. Zero myślenia. Wpadł w środek grupki ludzi (którzy rzeczywiście się posprzeczali, ale szybko i bez rękoczynów wyjaśnili sobie wszystko) i zaczął szarpać kogo popadło.


Na temat błędów taktycznych popełnianych przez obie służby można by napisać książkę. Tutaj ograniczę się do stwierdzenia: brak zgrania pracowników (zwykle przez nich niezawiniony) powoduje, że interwencje są chaotyczne i zamiast poprawiać bezpieczeństwo uczestników imprezy mogą przyczynić się do gwałtownej eskalacji zagrożeń.

Na zakończenie.

Jeden z moich instruktorów, we wczesnych latach kariery, powiedział naszej grupie, uczącej się do egzaminu na licencję: "Czy jest na tej sali ktoś o nazwisku Bruce Willis? Jeśli nie, to nie próbujcie tego, co on robi w swoich filmach". Głównym zadaniem ochroniarza, nie tylko na imprezach, ale wszędzie gdzie powiodą go ścieżki kariery, jest zapewnienie bezpieczeństwa osobom ochranianym. Mienie, choć bywa bardzo cenne, nigdy nie jest ważniejsze od ludzkiego zdrowia i życia. Nawet osoby, które postępują nie do końca zgodnie z prawem, znajdują się pod naszą opieką i nie powinniśmy świadomie dążyć do wyrządzenia im krzywdy. Jeśli jest to jedyny sposób, by zapewnić bezpieczeństwo pozostałym to trudno.
Wykonujemy taki zawód, że czasem musimy użyć siły. Jednak jej nadużywanie może sprowadzić niebezpieczeństwo nie tylko na inne osoby, ale przede wszystkim na nas samych. To my staniemy się głównym celem agresji. A jeśli komuś się to podoba, to nie powinien pracować w ochronie.
Tak więc życzę wszystkim chłodnej głowy i zdrowego rozsądku, bo to podstawa, jeśli chcemy, by nasza praca była bezpieczna.

 

Korekta: Katarzyna Wojciechowska

Udostepnij post na:

Submit to FacebookSubmit to Google PlusSubmit to TwitterSubmit to LinkedIn

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Komentarze   

+1 #48 Hubert Kwintal 2017-07-15 13:51
Najpierw mówisz o okolicznościach łagodzących, a potem podajesz cytat, mówiący o czymś wręcz przeciwnym. Chyba nie do końca rozumiem zamysł tego posta ;).

Co do CUDO, to można dyskutować nad jego formą, celami i uprawnieniami, ale widzę, że zgadzamy się co do podstawy, czyli tego, że taka instytucja jest, po prostu niezbędna :)
Cytować | Zgłoś administratorowi
+2 #47 wmimm 2017-07-15 10:59
Cytuję Hubert Kwintal:
..., powołać CUDO. Jeśli poszperasz w pamięci, być może przypomnisz sobie, ..dotyczy AKTUALNEGO stanu rzeczy....wiedzy

@ Hubert w powyższej konkluzji w pełni się z Tobą zgadzam. Pozwolę sobie tylko zaznaczyć, że jeszcze jest tzw. życie, które sąd może uwzględnić jako okoliczność łagodzącą wynikającą z zasady współżycia społecznego, która mówi: "..... nie można czynić ze swego prawa użytku, który by był sprzeczny ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem tego prawa lub z zasadami współżycia społecznego......". Oznacza to ni mniej ni więcej w przełożeniu na "nasz język, ze jeżeli nawet nasze działania będą zgodne z przepisami prawa, ale sprzeczne właśnie z zasadami współżycia społecznego, to będą stanowić nadużycie prawa. Liczne przykłady uwzględnienia tej zasady zawarte są w orzecznictwie sądów. Zapraszam do lektury.
W kwestii CUDO wyrażałem już swoją opinię w poprzednich postach, nie będę się powtarzał. Zainteresowani ją zapewne znają.
Cytować | Zgłoś administratorowi
+1 #46 Hubert Kwintal 2017-07-15 09:54
@ccccc
Masz dużo racji, ale... jak powiedziałem, służba wartownicza ma sporo wspólnego z ochroną. Głownie obiektów stacjonarnych. Jeśli chodzi o KW i KK to zadania policji są w tym względzie dużo szersze niż nasze. Ochroniarz ma zapobiegać zamachom na osoby i mienie. Policjant ma na głowie jeszcze takie bzdury jak zaśmiecanie, przechodzenie na czerwonym, czy przeklinanie w miejscu publicznym. Przez takie przygotowanie bywa, że jest nieco nadgorliwy ;). Z drugiej strony gliniarska robota to ciągły ruch. Patrole po mieście, tłumienie zamieszek, łapanie bandziorów. A ochrona obiektów to nudzenie się przy szlabanie, albo wypisywanie miliona przepustek każdego dnia. Żołnierze mają w tym więcej doświadczenia.
Więc powtarzam. I jedni i drudzy mają określone kompetencje praktyczne, przydatne w zawodzie ochroniarza. Również jedni i drudzy powinni, przed podjęciem pracy w tym zawodzie, uzupełnić niektóre luki w przygotowaniu teoretycznym.

@wmimm
Patrzę w przyszłość. Sam, co jakiś czas piszesz, że należy, przy okazji zmian w Ustawie, powołać CUDO. Jeśli poszperasz w pamięci, być może przypomnisz sobie, że to ja pierwszy użyłem tego skrótu. I choć sama nazwa była drobnym żartem, to idea powołania instytucji nadzorującej branżę jest mi, jak najbardziej, bliska.
Zauważam też potrzebę wprowadzenia kilku innych zmian, o czym wielokrotnie pisałem.
Natomiast tekst, który właśnie komentujemy dotyczy AKTUALNEGO stanu rzeczy. A ten jest taki, jaki jest. Ochroniarzom postawiono określone zadania i dano im określone narzędzia ich realizacji.
Wychodzenie poza te przepisy to nic innego jak nadużywanie uprawnień. Wynikające, jak wykazałem w tekście, albo z nadgorliwości, albo (o wiele częściej) z niewłaściwego procesu szkolenia i, co za tym idzie, braku elementarnej wiedzy
Cytować | Zgłoś administratorowi
+1 #45 wmimm 2017-07-15 08:52
Cytuję Hubert Kwintal:
Może i należy zmienić, ale póki co przepisy są takie jakie są. Zadania stawiane ochroniarzom są jakie są i narzędzia przewidziane w ustawie też są jakie są.
Jeśli te trzy elementy się zmienią, to będziemy rozmawiać o tym jak wygląda praca w nowych warunkach.
............
@Hubert , Zajmując takie stanowisko nie patrzysz w przyszłość. Może wynika to z chęci przedstawienia się tutaj jako teoretyk i praktyk w "sztuce"......nazwijmy to ochroniarskiej.
Cytować | Zgłoś administratorowi
+1 #44 wmimm 2017-07-15 08:42
Cytuję ccccc:
pracownik ochrony to wartownik, konserwator powierzchni płaskich, ogrodnik, policjant, dostawca, recepcjonista, opiekun, taksówkarz, psychoterapeuta i worek treningowy w jednym, który potrafi przeżyć za "garść owsa". Kiedy będą kolonizować jakieś dziwne planety polscy ochroniarze polecą pierwsi ;-)

@ccccc świetne :lol: . Jednak nie jest mi do śmiechu, bo tak być właśnie nie powinno. I do znudzenia powtórzę , deregulacja wprowadziła dużo złego i należy to zmienić.
Cytować | Zgłoś administratorowi
+1 #43 wmimm 2017-07-15 08:39
Cytuję ccccc:
Wielu mundurowych podchodzi do naszej pracy ze zrozumieniem ponieważ..........traktują ochronę jako uzupełnienie systemu bezpieczeństwa ...........

Bardzo mądre stwierdzenie @ccccc. Dokładnie tak , AO powinny być właśnie tak traktowane jako uzupełnienie bezpieczeństwa wewnętrznego RP. Do tego jednak potrzebne są gruntowne zmiany legislacyjne, przy okazji których można również przywrócić licencję.
Cytować | Zgłoś administratorowi
+1 #42 ccccc 2017-07-14 10:49
pracownik ochrony to wartownik, konserwator powierzchni płaskich, ogrodnik, policjant, dostawca, recepcjonista, opiekun, taksówkarz, psychoterapeuta i worek treningowy w jednym, który potrafi przeżyć za "garść owsa". Kiedy będą kolonizować jakieś dziwne planety polscy ochroniarze polecą pierwsi ;-)
Cytować | Zgłoś administratorowi
0 #41 ccccc 2017-07-14 10:19
Ja podchodzę do tematu poprzez "pracę z przepisami" typu KK, KW, techniki interwencyjne i samoobrona bliższa strażnikom i policjantom, wojsko z założenia ma walczyć i eliminować, wyszkolenie strzeleckie też pokazuje różnice oczekiwań co do efektu, wojsko bardziej bazuje na regulaminie /tak-nie/, służba niebieskich i około daje ze względu na teren działań inne możliwości. Wszystkie formacje działające w ramach regulaminów, przepisów i zależności są bardzo mile widziane w naszej branży, jestem jednak za tym by wszystkich traktować równo bo zawsze znajdzie się grupa zawodowa chcąca mieć ulgi.
Cytować | Zgłoś administratorowi
+1 #40 Hubert Kwintal 2017-07-13 00:39
Jeśli chodzi o kwestię żołnierz czy policjant, to wyjaśniłem. Ochrona ma wiele wspólnego ze służbą wartowniczą. Stoisz na posterunku, wypisujesz przepustki, podnosisz szlaban... służba bardziej stacjonarna. Policja ma więcej wspólnego z grupą interwencyjną, albo właśnie z masówkami. Czyli dla każdego coś miłego. jak mówiłem, nie oceniam czy ktoś jest lepszy czy gorszy. Natomiast faktem jest, że jedni są traktowani ulgowo, a drudzy nie.
Cytować | Zgłoś administratorowi
0 #39 ccccc 2017-07-12 22:24
Czuję ton trochę łagodniejszy. Zamykanie czyli odcinanie. Co do wojskowy - policjant, to stawiam na niebieskiego i ich okolice (pewnie ze względu na ich cywilne pole działania) ale chętnie posłucham rozwinięcia tego tematu. Wszyscy powinni zdawać egzaminy a czy poprzez odbyte zawodowe przeszkolenie komuś będzie łatwiej czy trudniej to nieważne, równo dla wszystkich. Kontrole - pocztą pantoflową nie dotarło, może czas na ogłoszenie duszpasterskie oczywiście ogólnikowo dla zapoznania i zastanowienia w zaciszu domowym. O batonach w akcji było, o zaborze broni znamy, o zgonie na posterunku też, o interwencji polsko niepolskiej było, czas na więcej bez zdradzania szczegółów Pochwalmy się wpadkami ku nauce i pokrzepieniu serc, że będzie lepiej a nie tylko ukrywać się i cisza, nie tędy droga. Chyba, że taka filozofia obca jest KPO tylko czemuż to ??????? Może oddzielny artykuł coś w stylu Zboczenia zawodowego ?
Cytować | Zgłoś administratorowi
+1 #38 Hubert Kwintal 2017-07-12 21:26
1. Zupełnie nie rozumiem uwag o zamykaniu sektorów. Ochrona wypełnia swoje zadania przez cały czas trwania imprezy. Jak na wejściu klient jest grzeczny, a potem rozrabia, to się go potem wyprowadza. Jeśli nie jest to możliwe to odcina się sektor i wzywa policję. Co w tym trudnego do zrozumienia?
2. Jeśli chodzi o podziały w branży to masz rację. Są olewusy i pracusie... oraz inni pomiędzy nimi (krzywa Gaussa i te sprawy). I zupełnie nie ma to związku z tym skąd ci ludzie przyszli do ochrony. Ale... cywil, który nie zna przepisów jakoś mniej razi niż nie znający prawa policjant. Są tak samo niekompetentni, ale... no po prostu nie wypada.
Natomiast jeśli chodzi o kompetencje różnych służb to ochrona ma więcej wspólnego z pełnioną w wojsku (dziś w znacznie mniejszym zakresie, ale wciąż obecną) służbą wartowniczą niż robota policyjna. Ale to policjantom przysługują ulgi przy uzyskiwaniu wpisu na listę. Nie chcę powiedzieć, że jedni są lepsi, a drudzy gorsi. Raczej, że wszyscy oni mają (potencjalnie) pewne, przydatne kompetencje. A nie są traktowani na równi.
3. Jeśli chodzi o kontrole itd, to nie wiem skąd jesteś, ale w mojej okolicy policja, ostatnimi czasy, wzięła się trochę do roboty i zrobiło się trochę zamieszania. Koncesji jeszcze nie odbierają, ale firmom zaczyna się obrywać za niewłaściwe wykonywanie swoich obowiązków.
4. Nie mam też nic przeciwko gliniarzom, czy nawet tym nieszczęsnym SB-kom (robota jak każda inna, ale PR to mają słaby), którzy zakładają AO. Tylko, na litość boską, niech chociaż przedtem przekartkują stosowne przepisy. Znam takich, którzy nawet, z własnej inicjatywy, się doszkalają i ich szanuję. Ale znam też niekompetentnych kombinatorów, których należałoby napiętnować.
5. Co do kierowników, którzy zabraniają swoim ludziom używania nielegalnego sprzętu (czy na imprezach, czy w innej robocie) to znam takich. W całej Polsce. Co ciekawe, ich ludzie zwykle są prawdziwymi fachowcami w swojej dziedzinie. Wiedzą co im wolno, czego nie i jak tą wiedzę wykorzystać w praktyce (jest wśród nich spora liczba byłych mundurowych, ale właśnie tych, którzy przepisy czytają i rozumieją).
Cytować | Zgłoś administratorowi
0 #37 ccccc 2017-07-12 20:25
Jakoś nie odczuwam rozmycia tej kontroli. Jakoś nie niesie się od obiektu do obiektu wieść o ukaraniu KPO za coś tam, czy AO masowo nie wprowadziły szybko pogadanek z zakresu w którym doszło do naruszenia prawa, ilu kierowników ds. bezpieczeństwa nakazuje zostawić pewne przedmioty u siebie w szafie i nie myślę tylko o "pałce celebrytce" ale innych które posiadanie w miejscu wykonywania pracy prawo może potraktować jako złamanie przepisów, ilu szkoleniowców staje na wysokości swoich zadań ? To na czym polega ta walka z tymi psującymi wizerunek czy też samą branżę ?
Cytować | Zgłoś administratorowi
+1 #36 ccccc 2017-07-12 20:04
Wielu mundurowych podchodzi do naszej pracy ze zrozumieniem ponieważ wiedzą co to za robota i chociaż o tym nie krzyczą dookoła, to traktują ochronę jako uzupełnienie systemu bezpieczeństwa a nie jako ewentualne miejsce emerytury czy renty. Każdy spełniający warunki może założyć AO, i dziwne by było gdyby tego nie robili ex...
Cytować | Zgłoś administratorowi
0 #35 ccccc 2017-07-12 19:49
Wcześniej na wejściu takie osoby są grzeczne i nie ma zastosowania Art.22, punkt 1) - g) "osobie zachowującej się agresywnie, prowokacyjnie albo w inny sposób stwarzającej zagrożenie dla bezpieczeństwa lub porządku publicznego", ponieważ takie zachowanie ujawnia się w innych okolicznościach przyrody. Zamyka się sektor i realizuje zadanie ? Racja. Kulturalnie :-* Co do wojskowych i innych mundurów nie będę wymieniał różnic w obowiązkach i ewentualnego wyszkolenia by wypełniać te zadania. Mam przyjemność pracować z całym przekrojem branży i jedyny podział przychodzący mi do głowy, to olewusy i pozostali. Jaki wizerunek ? Same ogólniki bez konkretów. No tak - ważne - kiepskie zarobki a inne to pewnie niska samoocena jako grupa zawodowa.
Cytować | Zgłoś administratorowi
0 #34 ccccc 2017-07-12 19:22
Wezwanie do zachowania Art.20, punkt 4)...ok, potem wezwanie do opuszczenia ...też ok, potem pomagam opuścić teren imprezy Art.22, punkt 2) jednocześnie ujmując osoby dopuszczające się ...Art.20, punkt 5).
Cytować | Zgłoś administratorowi
0 #33 Hubert Kwintal 2017-07-12 18:47
1. Gdzie, w cytowanych przepisach, widzisz sprzeczność? Wręcz przeciwnie. Dają Ci one spore pole do popisu. Możesz wezwać osobę do zachowania zgodnego z przepisami. Jak nie reaguje to możesz ją wezwać do opuszczenia imprezy. A jak po dobroci nie pomaga to zostają Ci dwa wyjścia siłowe. Albo wywalasz za bramę i wracasz do roboty, albo, ujmujesz i oddajesz policji. Nie widzę tu żadnej sprzeczności.
2. Szanuję ludzi, którzy znają swoją robotę. Zarówno w teorii jak i w praktyce. Teoretycy bez doświadczenia są tak samo groźni, jak praktycy bez elementarnej wiedzy. Pierwsi wydają idiotyczne polecenia, a drudzy je wykonują. Dla tych rzeczywiście nie mam za grosz szacunku, bo to właśnie oni stoją za wizerunkiem przygłupiego ochroniarza, z którym staram się walczyć.
3. A dlaczego policjanci tolerują łamanie przepisów? Powodów jest kilka. Pierwszy taki, że im wygodniej. Nie zgadzam się na "odpuszczanie sobie" tego argumentu. Jak wykazałem w innych wpisach, kontrola nad sektorem ochrony jest mocno rozmyta. A policjant też człowiek. Jak może zwalić swoją robotę na kogoś innego to to robi. Zwłaszcza, że w ochronie niespełnionych zomowców jest bez liku. Oni chętnie rzucają się do wyręczania policjantów.
Ale to nie jest jedyny powód. Drugi jest taki, że policjanci, dość często, sami nie wiedzą co kontrolować. Przez lata utarło się, że ochrona ich wyręcza, więc część z nich myśli, że tak być powinno. A znajomość przepisów regulujących działania ochrony (nie tylko na imprezach) jest żałośnie mała nawet wśród samych ochroniarzy. Policjanci mają wiele innych zajęć i nie wszystkim starczy czasu na zapoznanie się jeszcze z ustawami o ochronie.
A trzeci powód to kolesiostwo. Agencje ochrony są zakładane, przeważnie, przez byłych gliniarzy i SB-ków. Tych drugich już trochę mniej, ale stare firmy wciąż maja ich na stanie. A i na niższych szczeblach, od kierowników, po zwykłych wartowników można znaleźć sporo byłych policjantów, którzy dostali papiery BEZ JAKIEGOKOLWIEK PRZESZKOLENIA, tylko za to, że kiedyś służyli w mundurze odpowiedniego koloru (bo żołnierze na ten przykład muszą robić normalne kursy na licencje, czy kwalifikacje).
Tu się wszyscy znają i kolega, koledze krzywdy nie da zrobić. Zwłaszcza, że na emeryturce sam pewnie będzie chciał u niego dorobić.
Jak do tego wszystkiego dołożymy, typowo polskie, "no przecież nic się takiego nie stało" to mamy właściwie pełny obraz sytuacji.
Cytować | Zgłoś administratorowi
0 #32 ccccc 2017-07-12 13:23
Mam konkretne pytanie. Dlaczego policjanci pozwalają łamać przepisy przez KPO, przecież w takiej sytuacji sami łamią prawo nie reagując i narażają się na konsekwencje prawne. Tutaj nie ma czegoś takiego jak wybiórczość. I odpuśćmy sobie tłumaczenie, że im jest tak wygodniej.
Cytować | Zgłoś administratorowi
0 #31 ccccc 2017-07-12 13:05
Nie o pałkach jest mowa a cytowane artykuły z Ustawy mają ukazać pewne czasem wykluczające się powinności co zostało już zauważone przez gości tej strony a innym da możliwość własnych przemyśleń. Co do idiotów to się nie zgadza a tzw żółte papiery przysługują komuś innemu ;-) Widzę z różnych wpisów, że nie szanujesz ludzi ale to w naszej branży nic nowego.
Cytować | Zgłoś administratorowi
-1 #30 Hubert Kwintal 2017-07-12 03:44
No fajnie. Zacytowałeś fragment Ustawy i co z niego wynika? Czy do "wydawania poleceń porządkowych", albo do "wezwania do zachowania zgodnego z przepisami" potrzebna komukolwiek pałka? Wątpię. Trzeba by być skończonym idiotą, żeby nie umieć tego zrobić bez batona.
Co tam jeszcze mamy? Wyprowadzenie poza teren imprezy. A pamiętamy ilu ochroniarzy przewiduje ustawa? W dużym uproszczeniu - jeden, lub dwóch na każdą setkę. Z czego 30 do 50% to porządkowi.
Kto normalny próbowałby, takimi siłami, wyprowadzić poza teren imprezy... dajmy na to "Żyletę"?
Więc, znów, nie potrzeba pałek, tylko dobrego zgrania, żeby ustawić się w szyku i gazować (tarcze czasem mogą się przydać, ale to też środek defensywny).
Ochrona, jak sama nazwa wskazuje, ma chronić. Głównie tych niewinnych. Od zapobiegania zamieszkom itp jest... o właśnie - prewencja.

To pod tym kątem należy rozpatrywać ewentualne zmiany w przepisach. Sam pamiętam jak się cieszyliśmy, ze znajomymi, kiedy zmieniły się przepisy i mogliśmy zacząć używać gazów i kajdanek. Tylko, że one były potrzebne, bo wcześniej szliśmy (legalnie) z gołymi rękami.
Obecnie mamy jasno postawione zadania i, w miarę, skuteczne środki do ich realizacji. Jasne, zawsze można coś poprawić. Jednak warto najpierw zastanowić się nad celowością proponowanych zmian.
Cytować | Zgłoś administratorowi
0 #29 ccccc 2017-07-09 00:00
zacytuję "Może i należy zmienić, ale póki co przepisy są takie jakie są. Zadania stawiane ochroniarzom są jakie są i narzędzia przewidziane w ustawie też są jakie są.
Jeśli te trzy elementy się zmienią, to będziemy rozmawiać o tym jak wygląda praca w nowych warunkach" . Wydaje mi się, że nawet jak się zmieni prawo, to ponownie po uwagach co się nie podoba usłyszymy to co zacytowałem - ponieważ tak to właśnie jest odbierane więc po co się odzywać :-?
Cytować | Zgłoś administratorowi

Zobacz wszystko od:

Hubert Kwintal

Nowe wpisy

Otrzymasz informację o każdym nowym artykule który ukaże się na blogu.

Ostatnie komentarze

  • Przemek 23.11.2017 11:05
    W mojej okolicy kurs około 700zł plus dojazdy. Jadę za granicę na kurs zarobić kurwa. Przepraszam ...

    Czytaj więcej...

     
  • wmimm 18.11.2017 11:34
    Branża jest zdecydowanie niedofinansowana, pokutuje nadal możliwość zatrudniania ludzi z łapanki, co ...

    Czytaj więcej...

     
  • zbój 16.11.2017 15:32
    Jeżeli mylę się odnośnie info dla Gerarda, to proszę o sprostowanie :-)

    Czytaj więcej...

     
  • zbój 16.11.2017 14:20
    oczekujesz nazwisk czy stanowisk ? co ewentualnie zrobiłeś by to zmienić ? napisałeś cokolwiek np. do ...

    Czytaj więcej...

     
  • zbój 16.11.2017 14:12
    Jak napisałem wcześniej wszelkie wątpliwości wytłumaczą osoby z Wydziału Postępowań Administracyjnych ...

    Czytaj więcej...