pomoc4

 

Niedawno obchodziliśmy Dzień Dziecka. Z tej okazji, w całym kraju, odbyło się wiele imprez. Na portalach społecznościowych pojawiło się sporo, krótszych bądź dłuższych fotorelacji. To nasunęło mi myśl, że służby ochrony mają strasznie słaby PR. Zwłaszcza wśród najmłodszych.

 Szacunek dla munduru

Praktycznie każdy dzieciak na świecie, choć raz, bawił się w wojsko lub w policjantów i złodziei. Jakoś nie słyszy się o dzieciach bawiących się w ochroniarzy. Wielu ludzi, w młodym, czasem bardzo młodym, wieku marzy o pracy w mundurze. Zawsze jednak jest to mundur żołnierza lub policjanta.
Z czego to wynika? Media, co rusz zalewane są informacjami o żołnierzach ginących na wojnie. O tym, że policja to nie żadna służba, tylko banda zwyrodnialców torturujących podejrzanych. Internet pełen jest zdjęć i filmików ośmieszających obie służby. A mimo to każdy, choć przez chwilę chce do nich wstąpić. Dlaczego?

Wydaje mi się, że głównym powodem jest, mimo wszystko, pozytywny wizerunek żołnierzy i policjantów. Wojsko jawi się, jako męska przygoda, braterstwo broni. Nad ewentualnym ryzykiem mało kto się zastanawia. Praca w policji to łapanie najgroźniejszych bandytów okupione najwyżej burą od szefa (zwykle gbura o złotym sercu) i kilkoma siniakami. Dodatkowo wojsko i policja często angażują się w organizację imprez plenerowych. Wystawiają swój (jakże bajerancki) sprzęt. Robią pogadanki w szkołach, różnego rodzaju pokazy, dni otwarte itd.

A jak w tym kontekście wypada ochrona? Powiedzieć, że blado to nie powiedzieć nic. Na chwilę zapomnijmy o kosztach, jakie musiałyby ponieść firmy. Nie przejmujmy się tym, że armia i policja to zcentralizowane instytucje państwowe, a agencje ochrony to prywatne maszynki do zarabiania pieniędzy, czasem nawet przy użyciu brudnych sztuczek. Słowem zapomnijmy o tym, że w prawdziwym świecie praca w ochronie NIGDY nie dorówna prestiżem służbie w policji lub w wojsku. Zastanówmy się, puszczając wodze fantazji, co można by zrobić, by nasz wizerunek jednak ocieplić.

Zabawki i inne atrakcje

Po pierwsze gadżety. Wszystkie służby mundurowe mają fajne "zabawki". Czołgi, wozy strażackie, różne elektroniczne czujniki, wykrywacze itd. Ale przecież, dla laika (zwłaszcza młodego) odjazdową zabawką jest też zwykła tonfa. Albo broń. Wiele razy, jadąc na interwencję, czy jakiś inny patrol, spotkałem się z pytaniem: "A ta broń to prawdziwa?" Pytanie padało z ust dzieci i dorosłych obojga płci. Zawsze z tą samą fascynacją w oczach. My też mamy swoje "zabawki": pałki, kajdanki, kamizelki kuloodporne. Są także samochody. Większość Grup Interwencyjnych jeździ Skodami na gaz, ale czasem trafiają się o wiele ciekawsze modele. Tylko w moim mieście aż dwie firmy dały swoim Grupom potężne pickupy. Robią wrażenie na mieście. Są też bankowozy, czasem trafia się jakaś pancerna limuzyna. Możemy się tym wszystkim pochwalić.

Po drugie eventy. Często spotyka się, na różnych imprezach plenerowych, stoiska wystawione przez wojsko i policję. Można na nich obejrzeć gadżety, ale też dowiedzieć się jak wygląda służba (oczywiście w wersji marketingowo obrobionej), jak się zaciągnąć itp. Stoiska są zwykle oblegane przez tłumy ciekawskich. Jeszcze nigdy nie spotkałem się z podobnym stoiskiem wystawionym przez firmę ochroniarską. Na imprezach ochrona stoi gdzieś z boku. Czasem pracuje, czasem tylko udaje, ale nigdy nie nawiązuje kontaktu z potencjalnymi klientami inaczej niż poprzez polecenia porządkowe. A gdyby tak dogadać się z organizatorem i, oprócz zwykłych pracowników, wysłać tam rozgarniętego marketingowca z torbą "zabawek" i garścią ulotek?

Po trzecie maskotki. Taki drobiazg. W całej masie chwytów reklamowych wydaje się zupełnie nieważny, ale... smycze, rozdawane klientom zwykle lądują gdzieś w szufladzie, z której są wyrzucane przy pierwszych porządkach. Kubki i długopisy bywają używane, ale mało kto zwraca uwagę na to, co jest na nich napisane. A maskotki? Zawsze można je rozdać dzieciakom i zebrać kilka punktów popularności.

Po czwarte spotkania. Policjanci i żołnierze nie tylko wychodzą ze swoją ofertą do ludzi. Zapraszają ich także do siebie. Na komisariatach i w jednostkach wojskowych organizowane są dni otwarte. Jeśli nawet jakaś agencja ochrony robi coś podobnego to, z reguły są to imprezy zamknięte, wyłącznie dla pracowników i ich rodzin. Czasem dla klientów, ale wtedy wszystko odbywa się raczej w gronie dorosłych. Najmłodsi nie są zapraszani.
Ale to nie wszystko. Gliniarze chodzą po szkołach, gdzie opowiadają o niebezpieczeństwach związanych z narkotykami, o tym by nie ufać nieznajomym, o tym jak się zachować w niebezpiecznych sytuacjach. Ochroniarze też mogliby opowiedzieć to i owo. Często mają spore doświadczenie w szukaniu zagubionych dzieci po galeriach handlowych, czy na imprezach masowych. Niedawno Bartosz Grduszak opublikował bardzo dobry tekst o tym jak nie zgubić swojego dziecka. A gdyby tak opowiedzieć maluchom jak nie zgubić swoich rodziców?

Po piąte, ciekawa praca. Żołnierze jeżdżą na wojny gdzie przeżywają (zwykle) wiele ciekawych przygód. Policjanci jeżdżą po całym kraju tropiąc złoczyńców. A ochroniarze? Stoją w budzie i, od czasu do czasu, podnoszą i opuszczają szlaban, albo węszą w koszykach klientów supermarketów. A przecież znakomita większość żołnierzy o wojnie czyta w książkach, nigdy jej nie widząc. W policji też jest cała masa nudnej, papierkowej roboty. My natomiast mamy... bodyguardów - chłopaków i dziewczyny pracujących w zupełnie innym świecie. Świecie ludzi bogatych i sławnych. To jest ciekawy materiał, który, odpowiednio obrobiony, można sprzedawać i klientom i ich dzieciom. Przecież w role osobistych ochroniarzy wcielały się takie sławy Hollywood jak Kevin Costner, czy Clint Eastwood.

Korzyści z edukacji

To tylko pięć przykładów, ale można by tak wymieniać jeszcze długo. Dlaczego jednak podjąłem ten temat? Jak mówi przysłowie: Czym skorupka za młodu nasiąknie... Dzisiejsze dzieci będą kiedyś dorosłymi - naszymi potencjalnymi klientami. Zdobycie ich uznania już teraz może, w przyszłości, zaprocentować nie tylko tym, że chętniej podpiszą umowę na monitoring za kilkadziesiąt złotych. Mając lepszy kontakt z tematyką bezpieczeństwa i z pracownikami ochrony będą kiedyś bardziej świadomymi klientami domagającymi się wyższej jakości usług, ale też skłonnymi zainwestować większe pieniądze we własne bezpieczeństwo. A to przecież wymierny zysk dla agencji ochroniarskich.

Co więcej, każde dziecko marzy, w pewnym momencie o noszeniu munduru. Ale w dorosłym życiu wkładają go tylko najbardziej zdeterminowani. Reszta zmienia plany, odpada w procesie selekcji, albo, zwyczajnie, zapomina o młodzieńczych pomysłach. Do ochrony zaś idą ludzie, którzy nie mają lepszego pomysłu na siebie. Często decyduje przypadek. Gdyby trochę ocieplić wizerunek ochroniarza i jego pracy to, za kilka lat, do zawodu trafiłoby nieco więcej osób świadomie wybierających tę ścieżkę kariery. Chcących nie tylko „dorobić parę groszy”, ale normalnie, jak w każdej innej branży, rozwijać się, awansować, dokształcać. Jasne, nie byłoby ich wiele. Ale każdy byłby łakomym kąskiem dla pracodawców.

W tym miejscu musimy, niestety, zejść na ziemię i zastanowić się nad kosztami. Oczywiście wszelkie próby dorównania służbom państwowym w ich aktywności na tym polu muszą skończyć się finansową katastrofą. Dochodzą do tego różnice interesów poszczególnych firm. Niektóre przedsięwzięcia wymagają współpracy konkurujących ze sobą agencji. Poza tym dzieci dopiero mogą zostać naszymi klientami. To inwestycja długoterminowa, a zdecydowana większość firm ochroniarskich nastawiona jest na szybki (i jak najłatwiejszy) zysk.

Realnie rzecz biorąc, cały ten tekst lawiruje gdzieś na obrzeżach fantastyki. Trochę dziwi jednak, że do tej pory nikt nawet nie spróbował podjąć jakichkolwiek działań na tym polu.

 

 

Korekta: Katarzyna Wojciechowska

Udostepnij post na:

Submit to FacebookSubmit to Google PlusSubmit to TwitterSubmit to LinkedIn

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Komentarze   

0 #7 anonim 2017-06-08 10:17
Polska to duży kraj i faktycznie nie każdy trafia na oddzielny punkt marketingowy danej firmy. Nasza obsada wie co ma mówić zainteresowanym czy to dzieciakom czy też dorosłym bo tutaj wystarczy naświetlenie tematu, nie posiłkujemy się marketingowcem ponieważ np. podczas imprez stoi namiot lub pojazd + flagi, itd., a "odkrycie" co się dzieciakom podoba nie wymaga specjalistycznego wykształcenia, zresztą to nie miejsce na opisy działań, nam wystarczy, że jesteśmy postrzegani pozytywnie a ocena należy do uczestników widzących nas w akcji w terenie lub obiekcie na których drobne gadżety firmowe, to pewien standard. Jeżeli pracownik identyfikuje się z firmą, lubi ją i siebie jako ochroniarza (nie tylko pod jej szyldem), to jakaś tam część roboty "marketingowca" BRANŻOWEGO ale i naszego jako agencji wykonuje niejako automatycznie.
Cytować | Zgłoś administratorowi
0 #6 wmimm 2017-06-07 21:29
Cytuję Hubert Kwintal:

To, o czym piszesz, to słuszne uwagi, ale trochę nie na temat. Za swój ubiór i podejście do pracy każdy odpowiada sam. ....... że akurat temat dzieciaków mnie zainspirował.
Jestem odmiennego zdania, oczywiste jest, że nikt nikogo nie będzie ubierał jak w przedszkolu, jednak to dowódca lub jeśli pracownik na obiekcie jest sam to jego bezpośredni przełożony powinien wymagać dyscypliny i to jest jeden z wielu elementów wizerunkowych. Ponadto osoby z zewnątrz powinny mieć wrażenie, ze zwracając się do POF dana sprawa zostanie załatwiona do końca na tyle , aby to petent (klient) był nią usatysfakcjonowany,a nie tylko POF, ze coś w ogóle zrobił.To są działania czysto marketingowe . " Jeszcze nigdy nie spotkałem się z podobnym stoiskiem wystawionym przez firmę ochroniarską " ponieważ, osoby zatrudnione w danej firmie nie wiedzą, co powiedzieć na tego typu eventach. Wygląd i prezencja najczęściej wystarczy na 15 mi później trzeba już coś wiedzieć.
Cytować | Zgłoś administratorowi
+1 #5 Hubert Kwintal 2017-06-05 22:23
@wmimm
To, o czym piszesz, to słuszne uwagi, ale trochę nie na temat. Za swój ubiór i podejście do pracy każdy odpowiada sam. Znam paru starszych panów, którzy swoją robotę wykonują wzorowo i, choć nie są na liście KPOF to śmiało mogę ich postawić za wzór ochroniarza... no, niech będzie, stróża.
Natomiast w tym tekście chodziło raczej o działania typowo marketingowe. Często narzekamy na to, że szefowie są źli. Równie często sypiemy głowy popiołem mówiąc, że my sami mamy to i owo za uszami. Tym razem starałem się zwrócić uwagę na to, że również osoby odpowiedzialne za reklamę i PR firm ochroniarskich są albo leniwi, albo niezbyt rozgarnięci, skoro potrafią najwyżej napisać ofertę przetargową, albo naciągnąć jakiegoś żuczka na obwieszenie mu domu czujkami.
Zero kreatywności. Przykład dzieci to tylko kropla w morzu. Po prostu okazja była taka, że akurat temat dzieciaków mnie zainspirował.
Cytować | Zgłoś administratorowi
+4 #4 wmimm 2017-06-05 17:45
Co zrobić,aby ocieplić wizerunek pracownika ochrony? Pytanie dość dobre i w cale nie musi być retoryczne. W dużej mierze, należy wprowadzić kryteria, które pokażą nas POF jako osoby godne zaufania. Czy dziecko widząc,że ochroniarzem jest dziadek w kapciach w rozpiętej koszuli siedzący na dyżurce przeglądający gazetę i zerkający na telewizor, będzie chciało kiedyś tak pracować? Młodzież widząc, że taki pracownik będzie ich tylko przeganiał z obiektu zapewne nie pomyśli o zawodzie POF jako zawodzie przyszłości dla siebie.Zawód pracownika ochrony w dzisiejszych pełnych zagrożeń czasach jest bardzo wymagający z uwagi na różnorodność niebezpieczeństw natury terrorystycznej,migracyjnej,obyczajowej, czy cybernetycznej. Na tym polu należy pokazać młodym ludziom, że potrafimy sprostać wyzwaniu cywilizacyjnemu. Czy "dziadek na dyżurce w kapciach" jest przykładnym wizerunkiem nowego ducha czasu? Na to pytanie każdy z nas powinien odpowiedzieć sobie sam.
Cytować | Zgłoś administratorowi
+1 #3 ochronacombat 2017-06-04 23:14
I wcale nie są to wielkie koszty finansowe, wystarczy chcieć, działamy na rzecz lokalnej społeczności chociaż nie jesteśmy potentatem, nie tylko prowadzimy firmę ale i doświadczamy doli zwykłego pracownika :-) :-) :-) :-) :lol:
Cytować | Zgłoś administratorowi
+1 #2 Hubert Kwintal 2017-06-04 21:48
Wyjątek potwierdzający regułę. Ale cieszę się, że takie wyjątki się zdarzają ;)
Cytować | Zgłoś administratorowi
+1 #1 ochronacombat 2017-06-04 21:46
Tak właśnie działamy :lol: COMBAT regionalna agencja ochrony z Czarnkowa :-) :-) :-)
Cytować | Zgłoś administratorowi

Zobacz wszystko od:

Hubert Kwintal

Nowe wpisy

Otrzymasz informację o każdym nowym artykule który ukaże się na blogu.

Ostatnie komentarze

  • Przemek 23.11.2017 11:05
    W mojej okolicy kurs około 700zł plus dojazdy. Jadę za granicę na kurs zarobić kurwa. Przepraszam ...

    Czytaj więcej...

     
  • wmimm 18.11.2017 11:34
    Branża jest zdecydowanie niedofinansowana, pokutuje nadal możliwość zatrudniania ludzi z łapanki, co ...

    Czytaj więcej...

     
  • zbój 16.11.2017 15:32
    Jeżeli mylę się odnośnie info dla Gerarda, to proszę o sprostowanie :-)

    Czytaj więcej...

     
  • zbój 16.11.2017 14:20
    oczekujesz nazwisk czy stanowisk ? co ewentualnie zrobiłeś by to zmienić ? napisałeś cokolwiek np. do ...

    Czytaj więcej...

     
  • zbój 16.11.2017 14:12
    Jak napisałem wcześniej wszelkie wątpliwości wytłumaczą osoby z Wydziału Postępowań Administracyjnych ...

    Czytaj więcej...