autobus

Czy SOM z policją dobrze zrobili usuwając S. Wardęgę z metra przy pomocy technik transportowych? Czy było to zasadne? Moralne?

Kiedyś już się wykłócałem z kolegami z branży na temat poddawania się bzdurnym instrukcjom, każącym oddać broń w sytuacji zakładniczej.
Teraz sytuacja jest podobna bo czy można było z nim porozmawiać na spokojnie i nakłonić do opuszczania składu metra.
Oczywiście można tak do tego podejść, lecz ja przedstawię wam kilka czarnych scenariuszy nad którymi i sam Pan Wardęga powinien głowę skłonić i pomyśleć, że takie akcje mogą się skończyć dużo gorzej.

 

Po co jest SOM?

SOM ma zapewnić bezpieczeństwo na terenie mu podległym. Czyli co? Ma działać tak by nie dochodziło do zagrożeń dla życia, zdrowia, mienia i interesów spółki i jej klientów (pasażerów). W jaki sposób? Każdy możliwy zgodny z prawem i nadanymi uprawnianiami przez ustawodawce.

Scenariusz pierwszy:

Funkcjonariusz SOM-u namawia w czasie jazdy (skutecznie) do opuszczenia wagonika na kolejnej stacji, w tym czasie stacja zostaje bez ochrony. Zjawia się osobnik pijany albo pod wpływem środków odurzających i zaczepia pasażerów czekających na kolejny kurs. Nie dochodzi do żadnej tragedii typu że komuś staje się krzywda w sensie fizycznym. Ale. Właśnie ALE gdzie była ochrona w tym czasie. Dlaczego nie było interwencji? I wina spada nie na kogoś kto się wygłupia, ale na ochroniarza który był kulturalny.

Scenariusz drugi:

Funkcjonariusz SOM-u namawia w czasie postoju (skutecznie) do opuszczenia wagonika na tej samej stacji, w tym czasie trasa zostaje zablokowana (są tylko dwie trasy metra i przejazdy muszą zgadzać się w czasie). W innym wagoniku znajduje się osoba która źle się czyje i jedzie metrem do szpitala bo tak będzie najszybciej dostać się na Izbę Przyjęć. Ale. Właśnie ALE metro staje, stan źle czującej się osoby się pogarsza bo zaczyna się denerwować, dochodzi do zawału mięśnia serowego. Na szczęście udaje się uratować tą osobę, w podziękowaniu składa pozew w postępowaniu cywilnym do sądu o odszkodowanie za całą sytuacje, uzasadniając tym że ochrona metra mając do tego prawne środki nie podjęła odpowiednich działań by zapewnić normalne funkcjonowanie tętnicy stolicy I wina znowu spada nie na kogoś kto się wygłupia, ale na ochroniarza który był kulturalny.

Scenariusz trzeci:

Funkcjonariusz SOM-u próbuje namawiać osobę zamaskowaną do opuszczenia wagonika, a ta w tym czasie:
a) wyciąga nóż i rani pasażera,
b) wyciąga broń i zaczyna strzelać do pasażerów,
c) detonuje ładunek wybuchowy,
d) uwalnia trująca substancje w formie lotnej.

Mam gdzieś czy na mnie spadła by wtedy odpowiedzialność czy nie bo nie potrafił bym sobie patrzeć w oczy, że mając środki prawe do określonej interwencji i wypracowane standardy na taką okoliczność dałem ciała, bo chciałem wykazać się empatią wobec zamachowca.

Podsumowanie.

Metro jest specyficznym miejscem, gdzie na małej przestrzeni w tym samym czasie przebywa duża ilość obcych sobie ludzi, pokładają nadzieje w swoje bezpieczeństwo na barki SOM-u (świadomie czy nie to mało istotne) i oczekują że SOM się z tego wywiąże, a metro jest jednym z najlepiej nadających się na zamach miejscem właśnie ze względu na dwa czynniki: dużą ilość ofiar anonimowość aż do momentu zamachu.
Od dawna jestem fanem Taser-ów i sądzę, że tu by się idealnie sprawdził zarówno w roli straszaka jak i środka przymusu.

Udostepnij post na:

Submit to FacebookSubmit to Google PlusSubmit to TwitterSubmit to LinkedIn

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Komentarze   

0 #8 piotr 2017-04-18 20:37
Najłatwiej ocenia się po fakcie analizując kadr za kadrem. Czasem pomagają algorytmy postępowania 1-podejdz,2-wezwij do zachowania, 3-policz do pięciu, 4-zastosuj śpb, To oczywiście taki półżart ale procedury są ważne i w wielu sytuacjach pozwalają na spokojny sen ale warto pamiętać, że te sytuacje są różne i nie po to różne służby ćwiczą by zaliczyć konspekt ale by nabyć odruchów, dodaj do tego Regulamin metra czy też przewozów i musisz mieć pewność, że twoje działanie KPO miało sens. A w całej sytuacji wkurzają mnie ci wszyscy uważający, że mają prawo do zachowań jakie im pasują bo np. realizują się przykładowo artystycznie na nie swojej własności i bez powiadomienia czy też zgody. Problemem w ujęciu społecznym jest to, że KPO musi patrzeć szerzej a społeczeństwo niekoniecznie.
Cytować | Zgłoś administratorowi
0 #7 Hubert Kwintal 2015-12-20 21:50
Zrozumcie wreszcie, że ja nie próbuję negować samego faktu użycia siły przez ochroniarzy. Kwestionuję jedynie czas jaki minął od rozpoczęcia interwencji do pierwszego kontaktu fizycznego, po którym wszystko zaczęło się sypać i przeciągnęło na dystans sześciu stacji angażując w sumie 10 osób. Uważam, że gdyby dali i sobie i jemu kilka dodatkowych sekund (maksymalnie minutę) to można było to zdarzenie zakończyć efektywniej i bezpieczniej (również dla ochroniarzy).
Tymczasem przedwczesne przejście do rozwiązań siłowych postawiło chłopaków w sytuacji, w której po prostu musieli popełnić jeszcze kilka dodatkowych błędów (których już, z litości, nie wymienię, bo nie mieli już na nie żadnego wpływu).
Cytować | Zgłoś administratorowi
0 #6 Hubert Kwintal 2015-12-20 21:44
A gdyby to był terrorysta?
W wagoniku było kilka osób. Efekt wybuchu raczej marny. Sparaliżowana cała linia, ale nieliczne ofiary, więc dla zamachowca cel niezbyt kuszący. Co innego stacja, gdzie ludzi jest znacznie więcej. Tymczasem podchodzi do niego olbrzymów i, de facto, bez uprzedzenia zaczynają go szarpać. Facet w panice odpala ładunek. Giną i ochroniarze i cywile. A gdyby dali i sobie i jemu dosłownie chwilkę dodatkowego czasu, to całkiem spora szansa, że udałoby się go obezwładnić w sposób nie zagrażający bezpieczeństwu.
Tym bardziej, gdyby chodziło nie o bombę, która ma stosunkowo duże pole rażenia, tylko o nożownika. Ochroniarze podjęli próbę użycia siły zanim zdążyli się dobrze ustawić. Jeden stał przed drugim, więc nożownik zadźgałby ich po kolei.
W dalszym ciągu wyliczenia przeczą wszystkiemu co próbujecie udowodnić.
Cytować | Zgłoś administratorowi
0 #5 Hubert Kwintal 2015-12-20 21:35
Ok. To spróbujmy sobie policzyć. Ochroniarz już podchodzac do Wardęgi powiedział "zapraszamy do wyjścia". dwie sekundy później był już przy nim i pierwszy raz szarpnął jego rękę. Dopiero w tym momencie Wardęga złapał się rury i odmówił wyjścia. Sześć stacji dalej do wagonu weszło kolejnych osiem osób odciągniętych od innych zadań) i sprawę ostatecznie zakończono wyprowadzeniem delikwenta z wagonu.
A co by było gdyby...?
Gdyby ochroniarz dał mu kilka, kilkanaście sekund więcej na reakcję, być może facet zgodziłby się wysiąść już na następnej stacji. Dwaj ochroniarze zdjęci z posterunku na kilka minut, sprawa rozwiązana pokojowo.
A może "klient" uparłby się, że jednak nie wyjdzie. Wtedy ochroniarze mieliby czas ustawić się do interwencji w taki sposób, że jeden nie zastawiałby drogi drugiemu. Efekt? Trzy stacje dalej facet wyciągnięty z wagoniku. Ciągle zaangażowanych tylko dwóch ludzi.
Cytować | Zgłoś administratorowi
0 #4 Paweł Bilko 2015-12-20 21:06
Ocena zagrożenia i służb jest zawsze mniej niż cywilów - to właśnie dlatego nie możemy pozwalać na takie wygłupy, bo nigdy nie wiadomo z kim mamy odczynienia i jak się dalej będzie zachowywał. Nie oglądałem materiałów, ale z tego co pisze Tomasz wynika, że wywlekli go z wagonu po 6 (sześciu) stacjach, co w mojej ocenie jest karygodne, bo powinno się go wywalić z pociągu od razu po sygnale, że coś jest nie tak.
Kiedy da się spokojnie tłumaczyć, jest na to czas ( zwykle w pracy mam ten komfort) to sam wole tłumaczyć niż stosowanie rozwiązań siłowych, ale w tym przypadku uważam, że użycie siły jest jak najbardziej na miejscu. Co do aktów terroryzmu to metro nadaje się idealnie jak chociażby tokijskie (sarin) w 1995 roku albo londyńskie w tym (nożownik). Więc ja bardzo proszę nie bawmy się w polityków i nie mówmy ze wszystko jest super i cacy i jak to jesteśmy bezpieczni, bo nam płacą za to byśmy byli przewrażliwieni i potrafili reagować na zagrożenia, to że nie płaca nam należycie i nas odpowiednio nie szkolą tez nie jest wymówką.
Cytować | Zgłoś administratorowi
0 #3 Hubert Kwintal 2015-12-20 10:24
No dobra to powiedz, proszę, czy na miejscu tych chłopaków wybrał byś zatrzymanie składu, czy interwencję "w locie". Myślę, że niezależnie od tego czy chodziłoby o pogaduchy czy szarpaninę, każdy rozsądny ochroniarz, nie mogąc wyciągnąć delikwenta z wagonu raczej dojedzie z nim do kolejnej stacji niż zaryzykuje chaos na całej linii. Tu chłopaki tak właśnie postąpili, co było słuszne. Dlatego scenariusz nr 2 możemy uznać za prawdopodobny tylko gdyby w waszej ochronie pracowali debile. A nic nie wskazuje na to by tak właśnie było.
A scenariusz nr 3? Rachunek prawdopodobieństwa. Ilu do tej pory mieliście przebierańców, albo zwyczajnych uparciuchów? A ilu w tym czasie terrorystów? Policz i odpowiedz sobie na których trzeba bardziej uważać ;)
Cytować | Zgłoś administratorowi
0 #2 Tomasz.Pienkowski 2015-12-20 09:57
Cytuję Hubert Kwintal:
A jeśli chodzi o "czarne scenariusze" to wszystkie, poza pierwszym przypominają bardziej kiepski film akcji niż prawdziwą, ochroniarską robotę. A na pierwszy scenariusz nic się nie poradzi. "Gdzie jest ochrona?" to tekst który usłyszycie miliony razy, nawet jeśli dacie z siebie tysiąc procent.

Obawiam się, że albo nie masz bladego pojęcia o prawdziwej ochroniarskiej robocie, albo tylko udajesz. Ze wskazaniem na drugą opcję, ale nie wiem, co gorsze.
Cytować | Zgłoś administratorowi
-1 #1 Hubert Kwintal 2015-12-20 08:32
Dobra. Jeszcze ostatnie pytanie i wycofuję się z dyskusji, bo widzę, że jesteście wszyscy uparci.
Pytanie brzmi:
Czy ktokolwiek z tu pisujących słyszał pojęcie "ocena zagrożenia"?
Bo czytając ostatnie wpisy mam wrażenie, że rozmawiam z osobami, które w każdym widzą terrorystę.
Służb porządkowych jest ZAWSZE mniej niż cywilów. Nie jesteśmy w stanie upilnować wszystkiego i wszystkich. Dlatego trzeba pogodzić się z ryzykiem, że jednego przeciwnika nie docenimy zamiast dziesięciu czy stu przeceniać robiąc niepotrzebne zamieszanie.
A jeśli chodzi o "czarne scenariusze" to wszystkie, poza pierwszym przypominają bardziej kiepski film akcji niż prawdziwą, ochroniarską robotę. A na pierwszy scenariusz nic się nie poradzi. "Gdzie jest ochrona?" to tekst który usłyszycie miliony razy, nawet jeśli dacie z siebie tysiąc procent.
Cytować | Zgłoś administratorowi

Zobacz wszystko od:

Paweł Bilko

Nowe wpisy

Otrzymasz informację o każdym nowym artykule który ukaże się na blogu.

Ostatnie komentarze

  • prim 19.09.2017 22:48
    Tutaj coś o różnicy między pracownikiem a funkcjonariuszem ...

    Czytaj więcej...

     
  • Adam 19.09.2017 19:00
    Czemu taki pesymizm? Przeciez nasze ustawodawstwo tak bardzo wspiera ochroniarzy. Same przywileje ...

    Czytaj więcej...

     
  • zbój 19.09.2017 14:12
    Paweł - myślę, że tu chodzi o dostęp do uprawnień, np. elektrycy także nie mają łatwo czy też kierowcy ...

    Czytaj więcej...

     
  • zbój 18.09.2017 13:47
    uaktualnienia, czyli aktualizacji wpisu na Listę KPO / można także odpuścić sobie termin najbliższy i ...

    Czytaj więcej...

     
  • zbój 18.09.2017 13:37
    tak - termin uaktualnienia swoich kompetencji to początek 2019 r. do zmiana prawa, można się dostosować ...

    Czytaj więcej...