kajdanki
 
Sprawa oczywiście dotyczy zdarzenia, które miało miejsce w dniu 14.12.2015  w warszawskim metrze. Mianowicie chodzi o ujęcie i wyprowadzenie z pociągu metra znanego youtubera Sylwestra Wardęgi, który wspólnie z innymi osobami nakręcał tam swój film. Był przebrany za postać filmową z zasłoniętą twarzą. W komentarzach do informacji o tym zdarzeniu padło wiele pytań, wątpliwości i niekoniecznie mądrych analiz prawnych. Dlatego chciałbym niektóre rzeczy naprostować.
 

Oświadczenia

 
Oświadczenie nr 1.
Nie jestem rzecznikiem Metra Warszawskiego i nie wypowiadam się w imieniu tej firmy. Ten artykuł to mój subiektywny komentarz do szeroko komentowanego zdarzenia w Metrze. Wypowiadam się jako ochroniarz.
 
Oświadczenie nr 2.
Jestem pracownikiem/funkcjonariuszem (jak kto woli) Służby Ochrony Metra, znam specyfikę tej służby, ale w komentowanym zdarzeniu nie brałem udziału. Nie byłem też jego świadkiem. Nie znam wszystkich szczegółów, bazuję na tym, co wiem.
 
Oświadczenie nr 3.
Szacuneczek dla Pana S. Wardęgi za liczne dobre filmiki bijące rekordy popularności. Naprawdę podziwiam za niektóre dzieła.
 
Oświadczenie nr 4.
Nie oglądałem Gwiezdnych Wojen i postacie z tego filmu są mi zupełnie obce. Nie będę się do nich odnosić.
 
 

Metro a przebranie

 
Padło pytanie, czy nie wolno jeździć metrem w przebraniu. Otóż oczywiście wolno. Ale jeśli przebranie jest wyzywające, kontrowersyjne, a do tego uniemożliwia identyfikację osoby, należy się spodziewać specjalnego traktowania. A szczególnie w aktualnej sytuacji, kiedy w każdym metrze w Europie (w Warszawie również) obowiązuje stan zwiększonej czujności w związku ze zwiększonym poziomem zagrożenia terrorystycznego, o czym chyba wszyscy wiedzą. Oczywiście taki człowiek za przebranie nie zostałby ukarany. Ale może zostać poproszony o wylegitymowanie się chociażby (a w związku z tym także zdjęcie nakrycia głowy w celu porównania wizerunku) i okazanie, czy pod płaszczem nie ma niebezpiecznego narzędzia. Tak dla bezpieczeństwa podróżnych. Mógłby to zrobić i jechać sobie dalej (oczywiście obserwowany). Ale w celu wykonania tej czynności może dostać polecenie od wartownika SOM opuszczenia pociągu. A to z prostej przyczyny. Otóż pociągiem tym jadą też inni ludzie. I chcą dojechać do zamierzonego celu w czasie przewidzianym rozkładem jazdy i mają do tego prawo. Niekoniecznie muszą czekać, aż SOM wykona swoje czynności wobec jednego niesfornego pasażera, który miał życzenie zwrócić na siebie uwagę. Ponadto kiedy jeden pociąg stoi, to blokuje całą linię. A to może być w jednym czasie kilkadziesiąt tysięcy pasażerów. Tak więc nie ma uzasadnienia, aby jeden pasażer powodował opóźnienie dla kilkudziesięciu tysięcy innych. Dlatego w podobnych sytuacjach, pierwsze, co robi SOM, to wydaje polecenie opuszczenia pociągu. Jest to polecenie jak najbardziej uprawnione.
 
 
Regulamin przewozu środkami lokalnego transportu zbiorowego 
w m.st. Warszawie
 
 
§ 13
1. Osoby zagrażające bezpieczeństwu, porządkowi lub wywołujące odczucie odrazy otoczenia mogą być usunięte przez obsługę pojazdu, pracowników nadzoru ruchu, służby metra lub kontrolerów biletów z pojazdu, przystanku lub ze stacji metra, bądź niedopuszczone do przewozu lub wejścia do strefy biletowej metra. Osobom tym nie przysługuje zwrot opłaty za ewentualny przejazd lub wejście do strefy biletowej metra.
 
 
I taki osobnik wezwany do opuszczenia pociągu nie robi łaski, że polecenie to wykona.
 
 

Kultura i skuteczność polecenia

 
Ktoś napisał w komentarzu, że wystarczyło się kulturalnie odezwać. Na tym nagraniu nagranie nr 1 zamieszczonym w komentarzu prawdopodobnie przez świadka zdarzenia słychać wydane polecenia. Interwencja zaczyna się od słów „Zapraszam do wyjścia.” A więc pełna kultura. Wystarczyło? Nie. Nie wystarczyło nawet kilkukrotne powtórzenie polecenia (uprawnionego i kulturalnego). Co niestety (z doświadczenia) jest standardem. Jak ktoś nie ma szacunku do prawa i porządku, to kultura na niego nie działa.
W tej sytuacji należy się spodziewać (na własne życzenie) nieco mniej kulturalnego, a nieco bardziej stanowczego polecenia z uprzedzeniem użycia środków przymusu bezpośredniego (ŚPB) w przypadku jego niewykonania. I jeśli nadal delikwent polecenia nie wykonuje, to użycie ŚPB ma na własne życzenie. Oczywiście nie od razu pałowanie, czy gazowanie, ale siła fizyczna w postaci chwytów obezwładniających i transportowych, czyli używane w komentarzach „wykręcanie rąk”.
 
 

Zakres uprawnień i zapowiedziane pozwy

 
Na jedną rzecz zwracam uwagę. W przypadku osoby stawiającej bierny opór i nie wykonującej wydanego polecenia, ochroniarz według swojego zakresu uprawnień nie jest uprawniony (w odróżnieniu od policjanta) do użycia ŚPB (nad czym ubolewam i uważam, że jest to objaw totalnego braku wyobraźni Ustawodawcy). Jednak w tym przypadku (konieczność zapewnienia sprawnego ruchu metra) nie jest to jeszcze przestępstwo.
 
Art. 26. (Kk)
§ 1. Nie popełnia przestępstwa, kto działa w celu uchylenia bezpośredniego niebezpieczeństwa grożącego jakiemukolwiek dobru chronionemu prawem, jeżeli niebezpieczeństwa nie można inaczej uniknąć, a dobro poświęcone przedstawia wartość niższą od dobra ratowanego.
 
§ 2. Nie popełnia przestępstwa także ten, kto, ratując dobro chronione prawem w warunkach określonych w § 1, poświęca dobro, które nie przedstawia wartości oczywiście wyższej od dobra ratowanego.
 
§ 3. W razie przekroczenia granic stanu wyższej konieczności, sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet odstąpić od jej wymierzenia.
 
§ 4. Przepisu § 2 nie stosuje się, jeżeli sprawca poświęca dobro, które ma szczególny obowiązek chronić nawet z narażeniem się na niebezpieczeństwo osobiste.
 
§ 5. Przepisy § 1-3 stosuje się odpowiednio w wypadku, gdy z ciążących na sprawcy obowiązków tylko jeden może być spełniony.
 
 
Jeżeli ktoś uważa, że jego nietykalność przedstawia wartość wyższą, aniżeli sprawność ruchu kręgosłupa komunikacyjnego dwumilionowego miasta, to może się mocno zdziwić.
Tak więc próba wyprowadzenia siłą z pociągu człowieka w celu dokończenia interwencji na peronie, kiedy człowiek ten odmawia dobrowolnego wyjścia z pociągu, nie jest przekroczeniem uprawnień w znaczeniu karnoprawnym.
 
 
 

Naruszenie nietykalności funkcjonariusza publicznego

 
Kolejna rzecz. Na nagraniu nr 1 widać, że przebieraniec celowo strącił czapkę SOMowcowi. A to już jest ścigane z urzędu przestępstwo.
 
 
Art. 222. (Kk)
§ 1. Kto narusza nietykalność cielesną funkcjonariusza publicznego lub osoby do pomocy mu przybranej podczas lub w związku z pełnieniem obowiązków służbowych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 3.
 
§ 2. Jeżeli czyn określony w § 1 wywołało niewłaściwe zachowanie się funkcjonariusza lub osoby do pomocy mu przybranej, sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet odstąpić od jej wymierzenia.
 
 
Gdyby ktoś miał wątpliwości co do tego, czy funkcjonariuszowi SOM przysługuje ochrona prawna funkcjonariusza publicznego, odsyłam do tego artykułu http://www.wochronie.pl/index.php/16-blog/69-funkcjonariusz-publiczny-i-jego-ochrona-prawna
 
W takiej sytuacji to już w ogóle trudno się spodziewać, aby sprawca przestępstwa ściganego z urzędu nie został ujęty z użyciem ŚPB. Niezależnie od nazwiska.
 
 
 

Podstawa interwencji

 
Kolejna rzecz to podstawa interwencji. Na nagraniu nr 1 widać wyraźnie, że przebieraniec zaczepia ludzi. SOMowiec nie musi i nie może wiedzieć, że tylko swoich znajomych (podstawionych), którym to nie przeszkadza. Pozostali pasażerowie również nie muszą tego wiedzieć i mogą obawiać się o swoje bezpieczeństwo. W tej sytuacji mają słuszne prawo oczekiwać od SOM interwencji w celu zapewnienia im należytego komfortu podróży bez poczucia zagrożenia ze strony niezidentyfikowanej osoby w przebraniu, która na ich oczach zaczepia ludzi. A o tym, że nie wolno w metrze zaczepiać ludzi wywołując u nich lub u innych pasażerów poczucie zagrożenia, stanowi 
 
Regulamin przewozu środkami lokalnego transportu zbiorowego 
w m.st. Warszawie
 
§ 15
1. W pojazdach lokalnego transportu zbiorowego, na stacjach metra oraz na przystankach zabrania się:
1) otwierania drzwi pojazdu podczas jazdy lub podczas zatrzymania poza przystankiem;
2) używania w nieuzasadnionych przypadkach urządzeń alarmowych, hamulca bezpieczeństwa, awaryjnego otwierania drzwi, wyjść awaryjnych, środków ochrony przeciwpożarowej oraz innych urządzeń technicznych;
3) zanieczyszczania i zaśmiecania lub niszczenia urządzeń i wyposażenia;
4) wychylania się z pojazdu i opierania się o drzwi podczas jazdy;
5) siadania na barierkach ochronnych, poręczach i uchwytach, na podłodze, peronach oraz schodach;
6) palenia tytoniu oraz używania tzw. e-papierosów;
7) spożywania napojów alkoholowych oraz środków odurzających;
8) spożywania napojów i artykułów żywnościowych, jeżeli może to spowodować zabrudzenie pozostałych pasażerów, zanieczyszczenie pojazdu, stacji metra lub przystanku;
9) przebywania w łyżworolkach lub wrotkach, używania deskorolek, rowerów i innego sprzętu sportowego;
10) gry na instrumentach muzycznych i korzystania z urządzeń nagłaśniających bez zgody Zarządu Transportu Miejskiego;
11) korzystania z telefonu komórkowego w miejscach oznaczonych odpowiednim znakiem graficznym (piktogramem);
12) żebrania i sprzedaży obnośnej;
13) wyrzucania jakichkolwiek przedmiotów z pojazdu podczas jazdy lub postoju;
14) wykonywania czynności niedozwolonych w miejscach publicznych lub mogących narazić inne osoby lub mienie na szkody lub obrażenia;
15) kwestowania, nalepiania plakatów i ogłoszeń, rozrzucania i rozdawania ulotek oraz materiałów reklamowych bez zgody Zarządu Transportu Miejskiego;
16) przekraczania zamkniętych bramek metra;
17) przekraczania linii bezpieczeństwa wyznaczonej na peronie stacji metra przed zatrzymaniem się pociągu na stacji;
18) schodzenia na torowisko, wchodzenia do tunelu lub pomieszczeń technicznych metra;
19) biegania po peronie i schodach na stacjach metra;
20) przebywania na terenie stacji metra poza godzinami jego otwarcia dla ruchu pasażerskiego;
21) zakłócania w inny sposób spokoju pasażerów.
 
Nadmieniam, że naruszenie któregokolwiek z tych zakazów jest wykroczeniem.
 
Art. 54. (Kw)
Kto wykracza przeciwko wydanym z upoważnienia ustawy przepisom porządkowym o zachowaniu się w miejscach publicznych, podlega karze grzywny do 500 złotych albo karze nagany.
 
W tej sytuacji może zostać ujęty lub zatrzymany, a jeśli ujęcia dokonuje kwalifikowany pracownik ochrony (jakim jest SOMowiec) lub policjant, to już ma prawo użycia ŚPB. No i niestety przy braku współpracy ze strony osoby ujętej może to wyglądać +/- tak nagranie 2 .
 
 
 

Wybiórcze interwencje wskazówki bezpieczeństwa

 
Ponadto ktoś napisał też w komentarzu, że SOM nie reaguje na prawdziwe zagrożenia, tylko czepia się niewinnych ludzi. Przede wszystkim zwrócę uwagę, że w tym przypadku nie zamierzam oceniać poziomu niewinności, ale cała ta scena (podobnie jak większość filmów S. Wardęgi) została rozegrana właśnie po to, aby zarejestrować reakcję służb. No i właśnie miała miejsce żądana reakcja, bo chyba innej się nie spodziewał.
Co natomiast dotyczy nie reagowania na faktycznie występujące zagrożenia, to SOM ma obowiązek reagować na każdy zgłoszony lub stwierdzony przypadek zagrożenia bezpieczeństwa. Ale zagrożenia, które występuje i należy je uchylić. I tutaj zwracam się do osoby, która – jak podała w komentarzu – wskazała SOMowcowi człowieka, który przed chwilą zaczepiał ludzi. Skoro zaczepiał, przestał zaczepiać i dobrowolnie opuszcza stację, to zagrożenia dla pasażerów już nie ma. Tak więc interwencja ochrony nie jest konieczna. Swoją drogą nie bardzo wyobrażam sobie scenę, że podchodzę do człowieka i mówię „Przepraszam, słyszałem, że pan przed chwilą zaczepiał ludzi.” No i nie wiem, co dalej. Co w związku z tym?
Teraz zwracam się do osób, które pisały, że boją się wzywać pomoc z obawy o swoje bezpieczeństwo. Otóż przyciski alarmowe zarówno w pociągach, jak i na stacjach są dla Was. Dla Was są także telefony alarmowe. Jesteś świadkiem niepokojącego zdarzenia w pociągu, wciśnij przycisk i powiadom maszynistę. Na najbliższej stacji będzie interwencja SOM, która zapewni Ci bezpieczny przejazd. Nie masz odwagi w pociągu wcisnąć przycisku, wyjdź na najbliższej stacji i zadzwoń z żółtego telefonu lub z intercomu. Ale najlepiej z telefonu.
Mogły się zdarzyć sytuacje, w których interwencja SOMu nie była satysfakcjonująca dla wszystkich świadków zdarzenia. Tego akurat nie neguję. Ale nigdy nie było i myślę, że nie będzie tak, żeby SOM mając niezbędne siły i środki przez swoją niekompetencję pozwolił zrobić człowiekowi realną krzywdę. Ale z tymi siłami i środkami jest kolejna kwestia, którą poruszano w komentarzach. Oprócz mało racjonalnego zakresu uprawnień taki ochroniarz (czy nawet 2 ochroniarzy) nie zawsze ma wystarczające środki aby skutecznie opanować np. grupę hałaśliwych kibiców, których ludzie się boją. W takim przypadku stosuje się priorytet nie prowokowania agresji. A więc dopóki ludziom w tym pociągu nie dzieje się realna krzywda, nie interweniujemy, bo podjęcie interwencji nie mając przewagi najpewniej odniesie skutek odwrotny do zamierzonego. Zapewniam jednak, że taki pociąg jest monitorowany na całej długości linii. I kiedy tylko zdarzy się faktyczne niebezpieczeństwo, będzie interwencja. Z różnymi skutkami. Czasami skutkiem takiej interwencji jest pobyt ochroniarza w szpitalu, ale interweniuje, bo taki ma zawód i od tego jest.
 
 
 

Nagrywanie interwencji

 
Osobnym wątkiem jest poruszane również w komentarzach nagrywanie interwencji. Czy można nagrać interwencję? Owszem można i tutaj funkcjonariusz (czy to ochroniarz, czy policjant) nie ma prawa Wam tego zabronić. Nie wiem dokładnie, jak to było na nagraniu nr 2 .  Możliwe, że była to próba obezwładnienia kamerzysty (zastosowanie dźwigni) skutkująca wytrąceniem kamery. Nie wiem, nie przesądzam. Jeżeli było inaczej i chodziło tylko o uniemożliwienie nagrania, to nie powinno mieć miejsca. Choć z doświadczenia wiem, że wykonywanie interwencji przed kamerami nie jest zbyt komfortowe, a ochroniarz też człowiek i nerwy mogą mu puścić. Tylko jedna taka uwaga. Jak nagrywacie interwencję i nagranie to udostępniacie, to najlepiej w całości, a nie wybrane elementy, które przedstawiają to, co akurat chcecie pokazać. Elementarna uczciwość.
 
 
 

A można było inaczej.

 
Chciałbym jeszcze dodać, że w Metrze Warszawskim można nagrać film w sposób cywilizowany. W tym celu należy się zwrócić do Działu Sprzedaży. Informacje tutaj . Nawet można dostać do pomocy pracownika SOM. To niestety kosztuje więcej, niż bilet jednorazowy, ale cóż, takie są zasady.
 
 
 

Refleksja nad bezpieczeństwem

 
Jeszcze taka refleksja. Jakoś ludzie bardzo są wyczuleni na punkcie poszanowania ich praw i wolności. Jest to jak najbardziej pozytywne, ale dopóki nie zapominają, że oprócz praw i wolności mają także obowiązki. Dodatkowo jedni oczekują aby służby odpowiedzialne za ich bezpieczeństwo stanowczo i konsekwentnie reagowały na pojawiające się zagrożenia, inni zaś żądają, aby nie „czepiać się niewinnych ludzi”, gdzie oczywiście zarówno z tym czepianiem się, jak i z tą niewinnością nie jest to takie oczywiste. I jednych i drugich musimy zadowolić. Różnie z tym bywa, ale – co mnie bardzo cieszy – w systematycznie wykonywanych badaniach zadowolenia pasażerów, Metro Warszawskie zawsze najlepsze noty dostaje za …. BEZPIECZEŃSTWO.
 
 
Na zakończenie dodam, że po tym zdarzeniu znacznie przybyło w metrze przebierańców. Niestety nie cieszy mnie to, bo obniża poziom bezpieczeństwa w metrze.
 

Udostepnij post na:

Submit to FacebookSubmit to Google PlusSubmit to TwitterSubmit to LinkedIn

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Komentarze   

0 #35 zbój 2017-08-23 20:18
oczywiście chodziło o offtop, chyba żyję jeszcze Dniem Pracownika Ochrony
Cytować | Zgłoś administratorowi
0 #34 zbój 2017-08-23 13:15
Do autora. Ja w innej sprawie. Co to za problem z tymi bramkami w metrze ? Jakaś awaria czy ludzie nie wiedzą gdzie nacisnąć przycisk by przejście się otworzyło ? Można prosić o krótki offpost lub oddzielny artykuł ? chodzi o ewakuację stacji Dworzec Wileński w związku z pozostawionym bagażem, dziękuję za info
Cytować | Zgłoś administratorowi
0 #33 Hubert Kwintal 2015-12-20 10:04
Też mam nadzieję, że odpowie ;).
Ty dopuszczasz ewentualne błędy taktyczne. A ja te błędy wskazuję. Nie chcę też mówić o winie. Wina leży całkowicie po stronie Wardęgi. Ja mówię właśnie o błędach. Nielicznych i niezbyt poważnych. Mieszczących się w granicach prawa. Ale jednak błędach, które można wyeliminować czyniąc pracę ochrony jeszcze skuteczniejszą niż jest (a faktycznie, poziom macie tam dość wysoki, jeśli wierzyć internetom).
Błędy zdarzają się każdemu i dyskusja, która tu się rozwinęła jest niewspółmierna do wagi tychże.
Powiem Ci więcej. Rozmawiałem o tym zdarzeniu z kilkoma cywilami i zawsze używam tych samych argumentów, które Ty przytaczasz. Oni nie muszą wiedzieć co i dlaczego poszło nie tak.
Ale, między nami, ochroniarzami, możemy sobie chyba drobne potknięcia wytknąć, żeby unikać ich w przyszłości.
Cytować | Zgłoś administratorowi
0 #32 Tomasz.Pienkowski 2015-12-20 09:32
Dlatego napisałem o ewentualnych błędach taktycznych. Nie znam wszystkich szczegółów sprawy, więc dopuszczam margines błędu, ale w mojej ocenie klient powinien być na peronie już na Słodowcu. Niezależnie od tego, czy miał ochotę tam wysiąść, czy nie. I tam powinna zostać podjęta próba pokojowego załatwienia sprawy. Najpewniej z takim samym skutkiem, jaki był na Centrum, tylko że 6 stacji wcześniej. Ale to nie jest wina ochrony, że pokojowo sprawa nie została załatwiona. Prosili i dali szansę. Nie skorzystał, to mam nadzieję, że za to odpowie.
Cytować | Zgłoś administratorowi
0 #31 Hubert Kwintal 2015-12-20 08:58
Ale dlaczego do stacji docelowej?
Przecież i tak pojechali na kolejną stację zanim dosiedli się policjanci. A może ten, krótki odcinek w zupełności by wystarczył, żeby go przekonać? Jeśli nie to trudno. Gleba, kajdanki i na komisariat. Zrozum wreszcie, że ja nie neguję używania siły jako takiego. Próbuję tylko przekonać was, że pomiędzy "zapraszam do wyjścia" a pierwszym szarpnięciem ochrona nie podjęła ŻADNEJ próby rozwiązania tej sytuacji w sposób pokojowy. Zrobiło się niepotrzebne zamieszanie. Zaangażowanych zostało nie dwóch, tylko sześciu, czy nawet ośmiu ochroniarzy i dwoje policjantów.
Co bardziej obniża poziom bezpieczeństwa na obiekcie? Brak dwóch, czy brak dziesięciu osób?
Cytować | Zgłoś administratorowi
0 #30 Tomasz.Pienkowski 2015-12-20 08:43
A nie to, że sprawca wykroczenia będzie mówił ochroniarzowi, co, jak i gdzie ma robić. Takie uprawnienie mu nie przysługuje.
Cytować | Zgłoś administratorowi
0 #29 Tomasz.Pienkowski 2015-12-20 08:41
Czyli mieli jechać z klientem do stacji docelowej, albo zatrzymać pociąg i z uśmiechem na twarzy przekonywać go do wyjścia. Rewelacja.

A jeśli czegoś nie wolno w metrze robić, to nie wolno robić. Ocena poziomu zagrożenia może wówczas miieć miejsce podczas wyjaśniania sprawy na peronie.

Ochroniarz dostaje komunikat, że jeden pasażer zaczepia pozostałych, więc wchodzi i interweniuje. A jak interweniuje, to nie pasażer mówi ochroniarzowi, gdzie ma z nim jechać i jak ma wyglądać interwencja, tylko ochroniarz mówi pasażerowi, gdzie ma wysiąść i jakim czynnościom się poddać.
Jeżeli natomiast on lub świadek nie będzie zachwycony sposobem i zakresem interwencji, może złożyć skargę. Zarówno w metrze, jak i w ZTM są ludzie, którzy biorą kasę za czytanie skarg. Jeśli natomiast doszło do nadużycia ze strony wartownika wyczerpującego znamiona przestępstwa, można pisać do prokuratury albo policji. I oni są od tego
Cytować | Zgłoś administratorowi
0 #28 Hubert Kwintal 2015-12-20 08:21
A jeśli chodzi o moje interwencje to przeprowadziłem ich setki. Zdarzało się, że przeradzały się w regularne mordobicia (tak, wiem, że nie każdy chce współpracować ;) ). Zwłaszcza na wspomnianym dworcu nie raz i nie dziesięć w ruch szły kajdanki i pałki.
Ale rzeczywiście, staram się takich sytuacji unikać i najczęściej się to udaje. Głownie dzięki temu, że podchodząc do "klienta" z góry zakładam, że będzie się wymądrzał. Więc na pierwszą odmowę współpracy reaguję spokojnie. Użycie siły traktuję jako ostateczność.
A jeśli ktoś tu udowadnia coś na siłę, to Wy Panowie, którzy tak się podniecacie rozwiązaniami siłowymi. A czy chłopaki postąpili źle? Na papierze wszystko się zgadza. Zrobili to do czego mieli prawo. Ja tylko twierdzę, że użyli nie tych uprawnień, których powinni tworząc niepotrzebne zamieszanie.
Cytować | Zgłoś administratorowi
0 #27 Hubert Kwintal 2015-12-20 08:11
Ad4.
Nie dajmy się zwariować. Nie każde zaczepianie równa się zagrożenie.
Ad.5.
W Polsce można być niemal równie skutecznym jak w Irlandii. Wystarczy chcieć... i umieć to robić.

A jeśli chodzi o zarzuty to żadnego przekroczenia uprawnień tam nie widzę. Wszystko co tam chłopaki zrobili, mieli prawo zrobić. Pytanie czy musieli korzystać akurat z tych uprawnień? Ja twierdzę cały czas, że nie.
Natomiast naruszenie nietykalności było. Uzasadnione i uprawnione, ale było. Jak zawsze, w takich wypadkach. Nie wyobrażam sobie wyroku skazującego dla ochroniarzy, ale całkiem łatwo mogę sobie wyobrazić, że Wardęga takie oskarżenie wysunie. A to oznacza postępowanie i tymczasowe skreślenie z listy.
Cytować | Zgłoś administratorowi
0 #26 Tomasz.Pienkowski 2015-12-20 07:28
I nie rozumiem, dlaczego próbujesz na siłę udowodnić, że ochrona postąpiła źle. Piszesz, że pracowałeś na dworcu, a z Twoich wypowiedzi wynika, że jeszcze chyba żadnej interwencji nie wykonałeś.
Cytować | Zgłoś administratorowi
0 #25 Tomasz.Pienkowski 2015-12-20 07:23
@Hubert Kwintal
4. Jak obejrzysz nagranie nr 1, to zobaczysz jak klient podchodzi do ludzi i macha przed nimi płaszczem. Jeżeli nie jest to zaczepianie, to rozumiem, że chciałbyś podróżować z takimi zawodnikami i nie przeszkadzałoby Ci to. No więc ja bym nie chciał.
5. Jeżeli w Irlandii ochrona bez prawa do użycia śpb (prawa do użycia przemocy nie komentuję) jest skuteczna, to bardzo miło. Ale w Polsce - jak widać na nagraniu nr 1 - nie jest. I wcale w Polsce ochrona nie jest rozpieszczona tymi uprawnieniami, czego skutki często są leczone w szpitalu.
Jeśli chodzi natomiast o zarzuty dla ochroniarza w tym przypadku, to nie naruszenie nietykalności, tylko ewentualnie przekroczenie uprawnień. Ale gość by się przy tym tak skompromitował, że raczej by mu się nie opłacało.
Cytować | Zgłoś administratorowi
0 #24 Hubert Kwintal 2015-12-19 23:20
I jeszcze jedna rzecz. Po takiej interwencji koleś może ochroniarza oskarżyć o naruszenie nietykalności. Czy wygra? Mocno wątpliwe. Ale prawo mamy takie, że wystarczy postępowanie w sprawie, żeby zostać wykreślony z listy KPOF. A to oznacza poważne trudności w pracy. Po co ryzykować w sytuacji, kiedy to ryzyko jest zwyczajnie zbędne?
Cytować | Zgłoś administratorowi
0 #23 Hubert Kwintal 2015-12-19 22:50
Ale, może mój sposób rozumowania to tylko jakaś aberracja powstała w skutek tego, że podstaw zawodu uczyłem się nie w Polsce, gdzie rozpieściliby mnie prawami do użycia ŚPB i broni. Ja pierwsze kroki stawiałem w Irlandii, gdzie nie tylko nie miałem prawa używać siły, ale nawet odzywać się niegrzecznie podczas interwencji. W dodatku musiałem posługiwać się obcym językiem, co wymuszało dodatkową uwagę, jaką trzeba było przywiązywać do swojego zachowania i sposobu pracy. Dopiero kiedy się tego wszystkiego nauczyłem wróciłem do kraju, zrobiłem licencję itd. Dzięki takiemu doświadczeniu patrzę na te sprawy trochę inaczej niż wy. Praca bez uprawnień do przemocy nauczyla mnie tłumić sytuacje konfliktowe, a nie je eskalować. Wystarczy, że "klient" jest uparty i agresywny. Ochroniarz nie powinien tracić głowy i wdawać się w niepotrzebne szarpaniny.
Cytować | Zgłoś administratorowi
0 #22 Hubert Kwintal 2015-12-19 22:43
Ad.5 C.D.
Często, szczególnie z takimi miglancami o wiele więcej można zdziałać uśmiechem, rozsądną rozmową i odrobiną sprytu. Takie podejście buduje zaufanie do służb ochrony, co później procentuje lepszą współpracą ze strony osób, wobec których podejmowana jest interwencja.
Przepracowałem szmat czasu na poznańskim dworcu (i na kilku obiektach o podobnej specyfice). Była tam stała ekipa. Bezdomni, menele, narkomani, kieszonkowcy, prostytutki obojga płci... Wierzcie mi, że zdecydowanie łatwiej było się ich pozbywać kiedy robiliśmy to na spokojnie. Oczywiście i tak wracali po jakimś czasie. I tak samo wróci Wardęga. Jeszcze bardziej zdeterminowany by robić wam na złość.
Cytować | Zgłoś administratorowi
0 #21 Hubert Kwintal 2015-12-19 22:35
4. Czytałem kilka artykułów, na temat tego zdarzenia, widziałem filmiki... i ani razu nie zauważyłem prób zakłócania ruchu metra. Wardęga zakłócił tylko dobre samopoczucie maszynisty i ego ochroniarzy, którzy nie potrafili znieść nieposłuszeństwa. Nie widziałem też ani jednego zachowania, które mogłoby kogokolwiek narazić na jakiekolwiek straty. Cyba, że możliwość zanudzenia na śmierć potraktujemy jako zamach na życie chronionych osób. No sorry, ale tego tam po prostu nie ma.
5. Prestiż służb ochrony. Sami wielokrotnie narzekamy, że nikt nie traktuje poważnie ochroniarzy. Uważa się nas albo za tępych osiłków, albo upierdliwych i niedouczonych arogantów. I te dwa filmiki (szczególnie pierwszy) to woda na młyn dla takich opinii. Ochrona to nie tylko machanie łapami i robienie groźnych min. C.D.N
Cytować | Zgłoś administratorowi
0 #20 Tomasz.Pienkowski 2015-12-19 22:34
Cytuję Hubert Kwintal:

Z Twoich wcześniejszych wypowiedzi wnioskowałem, że to nie on dostałby bodyguardów w cenie biletu, tylko pozostali pasażerowie. On i tak by został usunięty z wagonu. Tyle, że kilka chwil później i bez zamieszania.

Przecież został usunięty z wagonu kilka chwil później. O co chodzi? Tyle tylko, że z zamieszaniem, ktore sam wywołał.

Cytuję Hubert Kwintal:
A jeśli już tak bardzo przejmujemy sę bezpieczeństwem, to już samo odizolowanie go od pozostałych pasażerów na wąskiej przestrzeni w wagonie stanowiłoby wystarczający środek bezpieczeństwa.

Przydzielenie mu pociągu tylko dla niego też byłoby wystarczającym środkiem. Ale wówczas każdy by rozrabiał, żeby mieć pociąg tylko dla siebie.
Cytować | Zgłoś administratorowi
0 #19 Hubert Kwintal 2015-12-19 22:27
3. Względy czysto praktyczne, o których już mówiłem. Prowokatorzy tacy jak Wardęga (czy nasi ulubieni upierdliwi klienci) wręcz rozpływają się ze szczęścia kiedy uda im się nas sprowokować. Po co dawać im tę satysfakcję? Przecież jasnym jest, że jeśli uda się raz, to spróbują kolejny. A potem znajdą naśladowców. A gdyby sprawę załatwić na spokojnie to dla nich oznacza zero frajdy, zero lajków pod filmem a więc zero motywacji do kolejnych prób. Efekt? Zdecydowanie mniej podobnych incydentów, czyli mniej niewdzięcznej roboty dla nas. To również oznacza, że mniej razy trzeba będzie jeździć na wycieczki po metrze, bo po prostu nie będzie z kim.
Cytować | Zgłoś administratorowi
0 #18 Hubert Kwintal 2015-12-19 22:22
O tym można by napisać książkę, ale spróbuję tak po krótce.
1. We wszystkich aktach prawnych regulujących nasz zawód jest mowa o PRAWIE do użycia ŚPB. Nigdzie natomiast nie wspomina się o OBOWIĄZKU ich użycia. Jest tylko obowiązek bycia gotowym by to zrobić. Co to oznacza?
A no ni mniej, ni więcej jak to, że nie musimy rzucać się z łapami na każdego, kto nie podporządkowuje się pierwszemu, naszemu wezwaniu.
2. Tyle mówimy tu o wyszkoleniu pracowników ochrony. A jednym z podstawowych braków w tymże jest właśnie skłonność do nadużywania prawa do użycia siły. Może nie w sensie prawnym, ale na pewno praktycznym. Skoro mamy zapewnić ludziom bezpieczeństwo to również dotyczy to tego, że nie powinni czuć się w naszej obecności zestresowani, bo jeśli tylko zrobią coś co uznamy za niewłaściwe to z radosnym hura rzucimy się do rękoczynów.
Cytować | Zgłoś administratorowi
0 #17 Paweł Bilko 2015-12-19 21:59
Hubert uzasadnij mi dlaczego ochrona miał by się przejechać z kimkolwiek metrem między stacjami jeśli nie wykonuje on poleceń? Odmowa wykonania polecenia jest już oporem biernym, próba dyskusji w takim osobnikiem w wagoniku to narażanie na straty firmy i jej pasażerów. Osoba która próbuje zakłócić ruch metra w Warszawie niestety nie może liczyć na pobłażliwość SOM-u czy innych służb, działania powinny być zawsze stanowcze gdyż każde takie zdarzenie ma wpływ na tysiące osób które nawet mogą o nim nie usłyszeć. inna sprawą jest to, że jeśli pracownik SOM-u będzie się tak woził z każdym takim pajacem co się wygłupa to stacje pozostaną na dobra sprawę bez ochrony.
Cytować | Zgłoś administratorowi
0 #16 Hubert Kwintal 2015-12-19 18:58
Zaraz, zaraz, bo kolejnej rzeczy nie rozumiem.
Z Twoich wcześniejszych wypowiedzi wnioskowałem, że to nie on dostałby bodyguardów w cenie biletu, tylko pozostali pasażerowie. On i tak by został usunięty z wagonu. Tyle, że kilka chwil później i bez zamieszania. A jeśli już tak bardzo przejmujemy sę bezpieczeństwem, to już samo odizolowanie go od pozostałych pasażerów na wąskiej przestrzeni w wagonie stanowiłoby wystarczający środek bezpieczeństwa.
Cytować | Zgłoś administratorowi

Zobacz wszystko od:

Tomasz Pieńkowski

Więcej artykułów tego autora

Nowe wpisy

Otrzymasz informację o każdym nowym artykule który ukaże się na blogu.

Ostatnie komentarze

  • wmimm 23.10.2017 23:07
    Pracować? ??? . Nie da się żyć !!!!. 6000 zł netto to jest minimum ,które każdy, powtarzam każdy KPOF ...

    Czytaj więcej...

     
  • zbój 23.10.2017 19:36
    tyle co na waciki

    Czytaj więcej...

     
  • Daro 23.10.2017 18:09
    Ja też odejdę bo za 1800 się nie da pracować:'(

    Czytaj więcej...

     
  • irys 19.10.2017 10:34
    :-| :-* :oops: :D :lol: :-) ;-) 8) :-| :-* :oops: :sad: :cry: :o :-? :-x :eek: :zzz :P :roll: :sigh:

    Czytaj więcej...

     
  • Rafał 19.10.2017 10:09
    Zapraszamy na kursy. Działamy w całej Polsce. www.agentochrony.com

    Czytaj więcej...